sobota, 7 marca 2015

Obłędne ciacha z masłem orzechowym

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam masło orzechowe. Ląduje na kanapce w towarzystwie domowego dżemu, plasterków banana lub awokado. Czasami wyjadamy je łyżką prosto ze słoika. 
Dziś zrobiłam ciacha. Wielkie, sycące, szybkie i pyszne! Łapcie przepis:


300 g zmielonych płatków owsianych górskich,
6 łyżek syropu klonowego (lub innego słodu, np. miód),
szklanka mleka roślinnego,
5 kopiastych łyżek masła orzechowego,
2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy w misce. Odstawiamy masę na około 20 minut do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formujemy kulki wielkości piłki ping-pongowej, kładziemy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszczamy mokrą łyżką. Pieczemy 15 minut lub do uzyskania brązowego koloru. Studzimy i przechowujemy w zamkniętym słoiku. 
Smacznego! 


Pakuję ciacha i lecę poczęstować rodzinkę :)

niedziela, 8 lutego 2015

Pierogi

Tak się składa, że mój życiowy partner uwielbia pierogi. Dwa dni temu otworzyłam książkę Marty Dymek na stronie 205, no i są. Farsz z zielonej soczewicy, coś nowego! Pierogowy maniak ocenił je wysoko, no i  pomógł w lepieniu. Dziś poprosił o ruskie, z farszem tofu, który mrozi się od grudniowych świąt. Blat posprzątany, do dzieła!


Pierogi z soczewicą
przepis z książki Marty Dymek
JADŁONOMIA Kuchnia roślinna:

Farsz:
200 g zielonej soczewicy,
1 duża cebula,
1 ząbek czosnku,
2 ziarna ziela angielskiego,
2 liście laurowe,
 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego,
1/2 łyżeczki majeranku,
1/2 łyżeczki suszonej natki pietruszki,
1/2 łyżeczki lubczyku,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
2 łyżki sosu sojowego, 
olej,sól, czarny pieprz.

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej (ja użyłam pszennej pełnoziarnistej),
1 szklanka gorącej wody,
2 łyżki oleju ( użyłam oliwy)
sól.

Soczewicę gotować w dużej ilości wody prze 20- 40 minut- do czasu, aż będzie bardzo miękka. Pod koniec gotowania doprawić solą. W międzyczasie pokroić cebulę w kostkę, czosnek posiekać. Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju . Wrzucić cebulę, czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i cukier. Dusić na małym ogniu, do czasu, aż cebula zmięknie. Usunąć liście i ziele angielskie.
Ugotowaną soczewicę odcedzić, dodać podduszone: cebulę i czosnek, przyprawy i sos sojowy i dokładnie wymieszać. Doprawić solą i pieprzem, pozostawić do ostygnięcia.
Połączyć wszystkie składniki ciasta i wyrabiać je do czasu, aż będzie gładkie i elastyczne. Podzielić ciasto na pół. Jedną połówkę przykryć wilgotną ściereczką, a drugą wyłożyć na stolnicę posypaną mąką i cienko rozwałkować. Z rozwałkowanego ciasta  szklanką wykrawać kółka. Na środku każdego z nich kłaść łyżkę farszu, lepić pierogi i układać na blacie oprószonym mąką. Przykryć wilgotną ściereczką. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Ostrożnie wkładać pierogi i gotować do czasu, aż wypłyną. Wyjmować łyżką cedzakową, układać na blacie i studzić przez chwilę, a potem przełożyć do duże miski, polać olejem i poruszać miską, tak żeby pierogi dokładnie się nim pokryły. Jeść od razu albo przechowywać w lodówce do kilku dni.

Mi wyszło około 30 pierogów i zostało jeszcze trochę ciasta, które zamroziłam.
Dodatkowo posypałam je szczypiorkiem oraz podsmażoną cebulką. Podałam z sosem czosnkowym.


Robienie pierogów jest pracochłonne, ale w niedzielę możecie zrobić je wspólnie z całą rodziną :)
Smacznego!


wtorek, 3 lutego 2015

Jaglane kulki z orzechem

Na początek ważna informacja.
Od dziś blog ma nowy adres, ale skoro tu jesteście to już pewnie wiecie :)


Eksperymenty z kaszą jaglaną trwają w najlepsze. Przedwczoraj z potrzeby wyczarowania słodkiego deseru, bez zastanowienia sięgnęłam po te małe, żółte kuleczki. Cenię kaszę za uniwersalność, mogę zrobić z niej chlebek, kotleciki, masę słodkości, a resztę dodać chociażby do zupy. Będę Was nagminnie zachęcać do wykorzystywania jej w kuchni. Wracając do przepisu. Znowu kulki, taka forma deseru ostatnio bardzo przypadła mi do gustu. Tym razem z wiórkami kokosowymi i orzechem laskowym w samym środku, taka niespodzianka! Po nocy w lodówce zaskakująco smaczne :)


pół szklanki kaszy jaglanej,
150 g wiórków kokosowych,
3 łyżki oleju kokosowego,
2-3 łyżki syropu klonowego/ z agawy/ew. miodu
3 krople aromatu migdałowego lub waniliowego
sok wyciśnięty z połowy pomarańczy,
kilka orzechów laskowych lub migdałów obranych ze skórki ( po kąpieli we wrzątku łatwiej schodzi)

Kaszę prażymy na suchej, rozgrzanej patelni, mieszając drewnianą łopatką przez około 2 minuty.Kiedy poczujemy charakterystyczny orzechowy aromat, kasza jest uprażona. Wrzucamy ją do garnka z grubym dnem i zalewamy wrzątkiem. Wody musi być dwa razy więcej niż kaszy. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez 10-15 min i wyłączamy gaz. 50 gramów wiórek mielimy w młynku lub blenderze. Wsypujemy do miseczki. Kiedy kasza wsiąknie całą wodę blendujemy ją niezbyt dokładnie, dodajemy olej, 100 g niezmielonych wiórek, syrop, aromat i sok z pomarańczy. Całość mieszamy łyżką i ewentualnie dodajemy więcej słodu lub aromatu. Następnie mokrymi dłońmi formujemy kulkę wielkości piłeczki ping-pongowej, wciskamy do środka orzech i zaklejamy dziurkę. Obtaczamy w zmielonych wiórkach i kładziemy na dużym talerzu. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Kulki możemy ułożyć w foremkach na muffiny lub wrzucić je do słoika i podarować bliskiej osobie. 
Smacznego :)


Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kotleciki jaglane, warzywa i sos tahini

Sporo dni ciszy w internetowym świecie. Zmiany, dużo wątpliwości, nowe ścieżki. 
Wakacje blogowe nie wiązały się z brakiem kulinarnego rozwoju, wręcz przeciwnie.
 Gotowanie, głównie dzięki fantastycznym blogerom, sprawia mi wiele radości. Sporo się nauczyłam. Uwielbiam częstować innych, chociaż nie potrafię przyjmować komplementów, zawsze są dla mnie niesamowitą mobilizacją. Dziś mam dla Was przepis szybki i łatwy w wykonaniu, do którego skłonił mnie leniwy poniedziałek, a jakże! Wytargałam mrożoną mini marchewkę, brukselki i resztę kaszy jaglanej ze śniadania. Taki kuchenny recykling :) Pamiętajcie, że kasza jaglana jest bardzo zdrowa (KLIK) i warto ją jeść codziennie.

Kotleciki jaglane:

2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej,
cebula (pokrojona w drobną kostkę),
marchewka (starta na drobnych oczach),
łyżka sosu sojowego,
posiekana natka pietruszki (4 łyżki),
bułka tarta (+/- pół szklanki),
sól, pieprz kolorowy
2 łyżki oleju

Kaszę jaglaną blendujemy z sosem sojowym i olejem do uzyskania gładkiej masy. Dodajemy resztę składników i mieszamy łyżką. Jeśli masa jest zbyt lepka, dodajemy więcej bułki tartej.
 Formujemy spłaszczone kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju.

Przed usmażeniem kotlecików, w osolonej wodzie gotujemy po jednej miseczce brukselek i marchewek mini (mrożonka). Odcedzamy i polewamy sosem tahini, który świetnie będzie pasował także do kotlecików.

Sos tahini (pochodzi z książki Jadłonomii): 
1/4 szkl. tahini
1/4 szkl. wody
pół ząbka czosnku (lub więcej jeśli lubicie)
łyżka soku z cytryny
sól i pieprz

Wszystkie składniki wkładamy do słoika, zamykamy i wstrząsamy do uzyskania kremowej konsystencji. Smacznego :)


poniedziałek, 3 listopada 2014

Słodkie kulki

Często mamy problem ze zwalczeniem chęci na coś słodkiego. Pozwalamy dzieciom na spożywanie batoników, słodzonych soków i innych niezdrowych zapychaczy. Biały cukier jest rafinowany (oczyszczony), przez co traci wszystkie substancje odżywcze. Zakwasza organizm, zaburza proces trawienia i wypróżniania, niszczy błonę śluzową jelit, powoduje próchnicę, alergie u dzieci. Krótko mówiąc, nie oferuje nic dobrego. W moich szafkach kuchennych od lat nie znajdziecie tego uzależniającego syfu. Biały cukier zastępuję nierafinowanym cukrem trzcinowym, który zawiera minerały i witaminy, ponieważ nie jest oczyszczony. Używam także syropu z agawy. Bardzo rzadko zdarza mi się wciągnięcie jakiegoś batonika, czy cukierka. Nie ubolewam z tego powodu. Sięgam po owoce (świeże i suszone-niesiarkowane), bakalie lub słodkie warzywa. Takie źródła cukru są najzdrowsze. Jeżeli chodzi o dzieci, świetną alternatywą są słodkie kulki wykonane np. z płatków owsianych i bakalii, które możecie przygotować z pomocą Waszych pociech. Wspólne gotowanie to świetna zabawa, kształtowanie dobrych nawyków i wzmacnianie więzi. Dzisiaj proponuję kulki, które dumnie pełniły rolę poniedziałkowego deseru. Zachęcam do spróbowania.



Słodkie kulki:
Kasza manna - 2 szklanki
Zmielone na mąkę płatki owsiane- 1 szklanka
Daktyle- szklanka
Orzechy włoskie- szklanka
Rodzynki i jagody goji- pół szklanki
Syrop z agawy/ cukier  trzcinowy nierafinowany
Wiórki do obtoczenia, kakao do posypania kulek.
woda lub mleko sojowe 

Daktyle kroimy na drobne kawałki, wrzucam wraz z rodzynkami i jagodami goji do miseczki z wrzątkiem. Moczymy 10 minut, odsączamy i wrzucamy do większej miski. Dodajemy kaszę, płatki owsiane, orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych bakalii) oraz słód (ja dodałam 4 łyżki syropu z agawy). Wszystko mieszamy łyżką a następnie powoli dodajemy wodę lub mleko roślinne, dążymy do uzyskania niezbyt płynnej konsystencji (u mnie prawie szklanka). Masę wstawiamy do lodówki na kwadrans (płatki owsiane wchłoną nadmiar wody), po upływie tego czasu, mokrymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Na koniec posypujemy szczyptą kakao. Nasz deser wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. 

Wersja z tofu :

dwie kostki tofu naturalnego 
Zmielone na mąkę płatki owsiane- 1 szklanka
Daktyle- szklanka
Orzechy włoskie- szklanka
Rodzynki i jagody goji- pół szklanki
Syrop z agawy/ cukier  trzcinowy nierafinowany
Wiórki do obtoczenia, kakao do posypania kulek.
sok z cytryny


Tofu odciskamy z nadmiaru wody, rozgniatamy widelcem i zakwaszamy sokiem z cytryny, odstawiamy na kwadrans, a potem blendujemy na gładką masę. Daktyle kroimy na drobne kawałki, wrzucamy wraz z rodzynkami i jagodami goji do miseczki z wrzątkiem. Moczymy 10 minut, odsączamy i wrzucamy do większej miski. Dodajemy tofu, płatki owsiane, orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych bakalii) oraz słód (ja dodałam 4 łyżki syropu z agawy). Masę wstawiamy do lodówki na kwadrans, po upływie tego czasu, mokrymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Na koniec posypujemy szczyptą kakao. Nasz deser wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. 


Powodzenia i smacznego! 


Życzę Wam dobrego tygodnia!
M.

sobota, 1 listopada 2014

Dyniowe przepisy

Po dwóch tygodniach bez dostępu do sieci- jestem. Od razu przejdę do wczorajszego Halloween, podczas którego dynie zmieniły swoje oblicza w nieco bardziej mroczne. Dziś większość dyniowych lampionów wyląduje w śmietniku. Niedobrze! Można przecież wykorzystać dynie do obiadu, upiec muffiny, zrobić sok, kisiel lub puree na zimę. Nie marnujmy jedzenia. 


Zupa z dyni:
500g dyni,
2 cebule, 
ząbek czosnku,
litr bulionu warzywnego,
mała papryczka chili,
sól, pieprz, wędzona papryka słodka
oliwa z oliwek/ olej ryżowy

Dynię kroimy na mniejsze kawałki i pieczemy w żaroodpornym naczyniu lub na papierze do pieczenia do miękkości (około 30 minut). Następnie studzimy, oddzielamy miąższ od skóry. W garnku podsmażamy na dwóch łyżkach oleju/oliwy, pokrojone w pióra cebule, drobno posiekaną papryczkę chili oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodajemy dynię i przyprawy i zalewamy bulionem. Doprowadzamy zupę do wrzenia i miksujemy na krem. Dla urozmaicenia i bardziej kremowego smaku możemy dodać mleko kokosowe lub serek mascarpone. Skrapiamy zupę olejem lub oliwą i posypujemy wędzoną papryką.

Maślana dynia z kaszą gryczaną
300 g dyni, 
duża papryka czerwona,
dwie czerwone cebule, 
dwa ząbki czosnku
pół kostki masła lub 50 ml tłuszczu roślinnego
sos sojowy 
torebka kaszy gryczanej (100g)
pieprz kolorowy, sezam

Kaszę gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Dynię i paprykę (po oczyszczeniu) kroimy w kostkę (około 3cm), cebulę w pióra, czosnek rozdrabniamy. W rondelku rozgrzewamy masło lub inny tłuszcz, wrzucamy cebulę i czosnek, a po chwili dynię z papryką. Całość zalewamy sosem sojowym wg uznania i dusimy pod przykryciem do miękkości. Doprawiamy pieprzem i podajemy z kaszą gryczaną i sezamem.


Klik: 


Smacznego!

wtorek, 21 października 2014

Torcik i ciastka

Kilka dni temu obchodziłam urodziny. Niezbyt często piekę ciasta, nie jestem maniaczką słodyczy ale okazja była, więc przygotowałam torcik. Mocno kakaowy, przełożony kremem budyniowym. Estetyka pozostawia wiele do życzenia. Cukiernikiem nie jestem, o! 
Przepis na ciasto pochodzi z bloga Jadłonomii (KLIK), tylko bez posypki. To moje ulubione, więc wiedziałam, że się uda. Upiekłam dwa spody (każdy z jednej porcji przepisu). Przełożyłam je kremem budyniowym, którego przygotowanie wyglądało następująco:

700 ml mleka roślinnego,
2 opakowania budyniu waniliowego
2 łyżki soku z cytryny
opakowanie cukru waniliowego (z prawdziwą wanilią) lub ziarenka wydrążone z połowy laski wanilii.

450 ml mleka i cukier zagotowujemy w rondelku. Rozpuszczamy budyń w reszcie mleka i powoli wlewamy do rondelka, cały czas mieszając, aby nie powstały grudki. Następnie studzimy. Warto mieszać masę co 5 minut, w przeciwnym razie wytworzy się kożuch, którego nie chcemy. Po wystudzeniu dodajemy sok z cytryny i miksujemy. Można mocniej dosłodzić krem, dodając 2-4 łyżki brązowego cukru.
Spody przekładamy kremem. Ja zrobiłam jedną warstwę, wam polecam przeciąć każdy spód na pół, wykonać podwójną porcję kremu i zrobić kilka warstw. Górę tortu posmarowałam resztą kremu, Posypałam grudkami gorzkiej czekolady, borówkami, jagodami, wiórkami kokosowymi i suszonymi płatkami chabrów. 


Wczoraj postanowiłam zrobić ciastka owsiane. Musicie spróbować, to ciastka idealne, można do nich dodać na przykład kawałki czekolady, rodzynki, suszone owoce, orzechy, wszystko, na co macie ochotę. Przygotowanie jest banalnie proste. Takie ciastka z pewnością są zdrowszą alternatywą dla tych sklepowych. Do dzieła!


Ciastka owsiane:
przepis na 12-14 sporych ciastek
1,5 szkl. mąki (ja użyłam pełnoziarnistej żytniej),
0,75 szkl. wiórków kokosowych,
0,5 szkl. płatków owsianych,
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia,
0,5 szkl. cukru brązowego (dodałam trochę mniej).
0,5 szkl. oleju roślinnego (u mnie z pestek winogron),
0,5 szkl mleka sojowego (lub wywar z mocnej herbaty)

W misce mieszamy suche składniki, dodajemy olej wymieszany z mlekiem. Mieszamy łyżką. Konsystencja jest dosyć klejąca. Formujemy kuleczki wielkości piłki ping-pongowej, kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozpłaszczamy mokrą dłonią lub drewnianą łyżką. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni. Studzimy na kratce kuchennej, wkładamy do słoika aby pozostały chrupiące. 

Źródło przepisu: Magdalena Wilczyńska, magazyn VEGE grudzień 2012/styczeń 2013, strona 23.

Smacznego! 

wtorek, 7 października 2014

Miski pełne smaku

Jesień mnie rozleniwia. Ostatnio często gotuję zupy. Spróbowałam przepisu na zupę- krem z buraków z bloga Olga Smile.  Bardzo smaczna! Przepis TUTAJ.
Warto sięgać po buraki, najlepiej w formie świeżego soku. Oczyszczają jelita, wątrobę i układ trawienny. Wzmacniają odporność, co przy aktualnej pogodzie jest bardzo istotne.

Powoli kończą się nasze ogródkowe plony. W tym roku najlepiej obrodziła cukinia. Idealna nawet na surowo. Zimą przywołamy jej smak, otwierając słoiczek z curry lub keczupem. 
Dobrze mieć takie zapasy :)
Kolejna zupa to moja warzywna improwizacja. Wrzuciłam do garnka wszystko to,co akurat miałam pod ręką. Wyszła idealnie, podjadaliśmy ją jeszcze z kubka na podwieczorek. 

Składniki: 
średnia cukinia, 2 duże ziemniaki, 2 pomidory, cebula, ząbek czosnku, 2 duże marchewki, 1,5 litra bulionu warzywnego, sól, pieprz, wędzona papryka słodka, chili, 2 łyżki oleju/oliwy.

Wykonanie:
 Cukinię, ziemniaki, pomidory kroimy w kostkę, cebulę w pióra, czosnek rozdrabniamy, marchewkę ścieramy na tarce (grube oczka). Rozgrzewamy olej, wrzucamy nasze warzywa i smażymy przez 3 minuty. Wlewamy gorący bulion (osolony) i gotujemy 40 minut na małym ogniu, pod przykryciem. Następnie doprawiamy wg uznania. Polecam dodanie wędzonej papryki. Wspaniale podnosi smak.


Pozdrawiam!

sobota, 20 września 2014

Co tam w lesie?

Sobota. Wyprawa rowerowa do lasu. Słyszę `patrz kania!`. Kawałek dalej zauważam rydza. I drugiego. Moje ulubione grzyby. Nie skończyło się na trzech. Nawet niepozorna gąska postanowiła się przed nami ujawnić. Rower plus grzybobranie, to lubię! W tym przypadku nie liczy się ilość, a jakość. Rydzom przypisuje się właściwości przeciwnowotworowe, przeciwbakteryjne, immunostymulacyjne, przeciwutleniające oraz antyreumatyczne. Kanie ceni się przede wszystkim za walory smakowe. Smażone w panierce są wyśmienite. Znalezione w lesie rarytasy wykorzystaliśmy do dzisiejszego obiadu. Prawdziwa uczta :)


Zapiekane ziemniaczki: Cóż, uwielbiam! Wystarczy 10 średnich ziemniaków, obranych i umytych. Kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do dużej miski. Wsypujemy kilka łyżek przyprawy do ziemniaków (bez wzmacniaczy smaku), dwie szczypty soli, świeżo zmielony pieprz. Do tego kilka łyżek oliwy/oleju. Mieszamy, aby na każdym ziemniaku znajdował się tłuszcz. Wstawiamy do piekarnika, 200 stopni, na jakieś 30 minut (w zależności od ziemniaków). Od czasu do czasu mieszamy. Najsmaczniejsze z dodatkiem sosu czosnkowego.
Rydze i kanie w panierce: Grzyby myjemy, zostawiamy same kapelusze (z kani należy wyciąć twardy środek). Delikatnie nacieramy grzyby niewielką ilością soli i pieprzu. Ja użyłam także pół łyżeczki tymianku i majeranku. Następnym etapem jest maczanie naszych skarbów w roztrzepanym jajku lub w kilku łyżkach oliwy/oleju. Potem obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na złoty kolor. Podajemy z surówką jabłkowo-marchewkową. Pyszny obiadek :)


Rydze i kanie można pomylić z trującymi grzybami. Jeśli nie macie pewności, czy okaz znaleziony w lesie jest jadalny, lepiej go ze sobą nie zabierajcie. Różnice są wyraźne, kiedy wiemy na co zwracać uwagę. Warto więc poczytać informacje na temat grzybów w internecie, a dopiero potem, ze spokojem jeść te pyszne smakołyki.



piątek, 19 września 2014

Idealna zupa paprykowa

Zapomniane smaki Lata. Wstyd się przyznać, że zupa paprykowa umknęła mojej uwadze w tym roku. Lepiej późno niż wcale, tak mówią. Prosta, niezwykle aromatyczna, z dodatkiem bazylii i serka mascarpone. Kulinarny ideał. Dwulitrowy garnek opróżniony. 
Wrzucajcie paprykę do piekarnika, do dzieła! 


Potrzebujesz: 
5 dużych papryk (czerwonych), 
3 ząbki czosnku,
dużą cebulę,
2 spore, dojrzałe pomidory 
125 g serka mascarpone
litr bulionu warzywnego
kilka listków świeżej bazylii
sól i pieprz do smaku
oliwa
opcjonalnie małą papryczkę chili

Papryki myjemy, kroimy na pół i oczyszczamy z gniazd nasiennych. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni, papryczki kładziemy na papierze do pieczenia skórką na zewnątrz. Pieczemy 20 minut. Wkładamy do woreczka i zamykamy aby ostygła. Potem usuwamy skórkę i kroimy w paski. Cebulę siekamy, czosnek przeciskamy przez praskę, pomidory obieramy i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy dwie łyżki oliwy, wrzucamy cebulę, czosnek i chwilę smażymy. Następnie dodajemy pomidory. Zalewamy bulionem i gotujemy 15 minut. Dodajemy paprykę i całość miksujemy. Wyłączamy gaz, dodajemy serek i ponownie miksujemy. Doprawiamy solą, pieprzem i posiekaną bazylią. Jeśli chcecie, aby zupa była bardziej rozgrzewająca dodajcie przed podaniem rozdrobnioną papryczkę chili, bez nasionek.

Smacznego! 

środa, 17 września 2014

Falafle

Wczoraj kupiłam na targu małą dynię. Jaskrawy pomarańcz kusił mnie z daleka. Myślałam o paście na kanapki ale wtedy przypomniał mi się przepis, który ostatnio Mniu Mniu udostępniła na swoim blogu. Falafle z dynią! Tylko raz w życiu z powodzeniem zakończyłam operację pod tytułem smażenie kotlecików z cieciorki, ale postanowiłam zaryzykować. Kuchenne szafki zaskoczyły mnie brakiem potrzebnej mąki, więc użyłam gryczanej. Efekt końcowy zaskakujący, jak na moje słabe umiejętności współpracy z patelnią. Falafle się nie rozpadły, wyszły chrupiące i bardzo smaczne.Co do smażenia, warto zainwestować w dobry olej (u mnie z pestek winogron). Kotleciki podałam z sosem czosnkowym. Po przepis odsyłam Was TUTAJ. Blog Mniu Mniu jest zbiorem świetnych przepisów oraz apetycznych zdjęć.  
Spróbujcie koniecznie! 



wtorek, 16 września 2014

Przetwory

Weekend minął szybko i intensywnie. W piątek zakupy na targu. Duże. Ponad 10 kg pomidorów, kolorowe papryki, cukinia, bakłażany, śliwki i inne. Potem płacz i zgrzytanie zębów, obieranie pomidorów! Nie było aż tak źle, chociaż ilość wydawała się kosmiczna. Cóż, pierwszy raz zrobiłam tyle słoików, a to jeszcze nie koniec. Półki uginają się pod ich ciężarem, miło się patrzy. Obawa jest jedna. Czy przetrwają do zimy? Pod wieczkami ukryłam keczup, sos pomidorowy, ajwar, leczo, czekośliwkę i śliwkę bez cukru. Poza tym do zapasów trafiła moja ulubiona cukinia w curry oraz cytrynowy mus z papierówek. Aktualnie zbieram siły na miód z arbuza i papryczki w oliwie nadziewane serkiem z mango. Kiszone cytryny muszą poczekać bo niestety nigdzie nie mogę dorwać niewoskowanych. Dla wszystkich chcących przygotować domowe przetwory wstawiam linki do przepisów, z których korzystałam. Wystarczy kliknąć na przepis, który Was interesuje:

2. Keczup
3. Ajwar
4. Leczo


Oto 1/3 moich zapasów:

























A Wy co zamykacie w słoikach na Zimę? Piszcie!
Pozdrawiam! 
M.

wtorek, 9 września 2014

Racuchy

Wczoraj przywędrowała do mnie ochota na coś słodkiego. 
Nie, nie pobiegłam do sklepu po batonika albo cukierki. Poszukałam w sieci i zdecydowałam się na racuchy. Bezglutenowe, wegańskie, z jabłkami i gruszkami z drzewa moich rodziców. Zdrowsza wersja racuchów, które znamy z dzieciństwa. Przepis pochodzi ze strony Atelier Smaku i znajdziecie go TUTAJ. Do smażenia użyłam oleju z pestek winogron. Zawartość talerza została opróżniona w kosmicznie szybkim czasie. Chrupiące, słodkie, pyszne. Cóż mogę więcej napisać. Do dzieła! :)


Dziś zaczynam planowanie zimowych przetworów. 
Uwielbiam zamykać w słoikach przecudowne smaki Lata. 
Szkoda chować je do piwnicy. Kiedyś wybudujemy dom, a w nim wielką spiżarnię! 

Życzę Wam przyjemnego tygodnia!
M.



wtorek, 2 września 2014

Wege kiełbaski

Po kilku latach moja dieta przestała być tylko talerzem nowych doznań smakowych. Moja dieta przekształciła się w styl życia, w pasję do gotowania, w szersze spojrzenie na wiele spraw, w świadomość. Czy to ważne? Dla mnie tak. Chociaż niektórzy nadal myślą, że czegoś mi brakuje. Może jest w tym trochę racji, brakuje mi.... miejsca w brzuchu ;)


Wege kiełbaski? Ostatnio eksperymentowałam z dwoma przepisami, które znalazłam w sieci. Znajdziecie je TUTAJ i TU.  Jestem zadowolona z efektów, najlepsze były te z dodatkiem wędzonej papryki. Wspaniała przyprawa, polecam baaardzo mocno :) Moje kiełbaski wyglądały właśnie tak:


Już wkrótce na blogu pojawi się więcej moich autorskich przepisów. Będę wdzięczna za każdy ślad Waszej obecności. Piszcie, komentujcie. Może macie jakieś ciekawe wege przepisy? Z chęcią je poznam i wypróbuję. 

Przekąski do filmu: pasta z awokado, pumpernikiel, oliwki, warzywa i ser.


Pozdrawiam!
M. 



wtorek, 26 sierpnia 2014

Wegańska drożdżówka

Ostatnio zrobiłam moje pierwsze wegańskie ciasto drożdżowe. Pomoc znalazłam u Marty z bloga Jadłonomia. Porzeczki (już nigdzie ich nie ma) zastąpiłam malinami, pewnie jeszcze lepsze byłyby jagody. Przepis znajdziecie TUTAJ. Mistrzem wypieków nie jestem, głównie z powodu wrogiego nastawienia mojego piekarnika. Oczywiście jak to z drożdżówką bywa, szybko zniknęła. Była dobra, ot co.




Przy okazji chciałabym serdecznie zaprosić na Dub Mass w Kolibkach, gdzie wzmocnię Wasze siły do tańca wegańskim posiłkiem. Wydarzenie na fb: KLIK
Do zobaczenia! 

Pozdrawiam!
M.