Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybko/tanio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybko/tanio. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

Zimowy jednogarnkowiec

Pokochałam dania jednogarnkowe. Za szybkość, różnorodność, ale przede wszystkim za smak.
Eksperymenty z zawartością lodówki miały miejsce od dłuższego czasu. Dziś zachęcam do spróbowania wersji z soczewicą, która jest sycąca i bardzo wartościowa. Użyłam brązowej, ale zielona też będzie dobrym wyborem. Po zimowych harcach na śniegu przyda się również odrobina papryczki chili. Rozgrzewający posiłek i zadowolony brzuch w gratisie. Jeśli w lodówce macie resztę ryżu z wczorajszego obiadu, śmiało możecie podać go z tym daniem. Ryż i soczewica to świetne połączenie. Smacznego!

























Zimowy jednogarnkowiec
2 spore porcje
1/2 szklanki brązowej lub zielonej soczewicy,
1/2 selera,
1 średni ziemniak,
1 czerwona cebula,
1 mały por (biała i lekko zielona część),
1 korzeń małej pietruszki,
1 mały ząbek czosnku,
150 ml passaty pomidorowej,
1 łyżeczka jasnego sosu sojowego,
1/2 łyżeczki czerwonej czubricy,
1 mała papryczka chili (może być suszona),
sól do smaku,
olej do smażenia (używam kokosowego),
sezam i czarnuszka do posypania (warto).

Cebulę kroimy w pióra, resztę warzyw (oprócz czosnku) w średnią kostkę. W garnku rozgrzewamy łyżkę oleju, szklimy cebulę. Po chwili dorzucamy warzywa, mieszamy i dusimy pod przykryciem przez 2 minuty. Dodajemy wypłukaną soczewicę, dwie szklanki wody i sos sojowy. Gotujemy przez 15 minut na średnim ogniu. Po tym czasie wlewamy do garnka passatę pomidorową, przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawy. Gotujemy jeszcze przez 10 minut bez przykrywki. W razie potrzeby solimy wedle uznania. Jeśli danie jest zbyt płynne czekamy, aż nadmiar wody odparuje i powstanie sos. Na koniec posypujemy nasz jednogarnkowiec czarnuszką i sezamem. Gotowe.

wtorek, 8 grudnia 2015

Makaron w warzywnym sosie

W lodówce por, marchewka, cebula, pietruszka i seler. Czasu mniej niż zwykle. 
Sekret tkwi w prostocie, którą uwielbiam szczególnie podczas gotowania. 
Tak powstał warzywny sos do makaronu.

Makaron w warzywnym sosie:
2 porcje
1 średnia marchewka,
1 duża pietruszka,
1 średnia cebula,
duży por (biała część),
1/2 dużego selera,
200 ml śmietanki roślinnej,
ulubiony makaron (u mnie spaghetti),
sos sojowy,
1/2 łyżeczki suszonego cząbru,
1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego,
1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego,
olej roślinny,
sól i pieprz.

Pora dzielimy na połowę i kroimy w półksiężyce. Cebulę drobno siekamy, a resztę warzyw ścieramy na tarce (drobne oczka), Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju. Wrzucamy cebulę, po chwili por i resztę warzyw. Mieszamy i smażymy przez chwilę. Dodajemy 2 łyżeczki sosu sojowego, pół szklanki wody i dusimy pod przykryciem przez 5-10 minut. W międzyczasie warto ugotować makaron. Zawartość patelni zalewamy śmietanką i dodajemy przyprawy. Na koniec doprawiamy szczyptą soli i pieprzem. Gotujemy bez przykrycia przez 2 minuty. Odcedzamy makaron, polewamy go sosem i podajemy ze sporą ilością posiekanej pietruszki i uprażonym na suchej patelni sezamem. 

niedziela, 4 października 2015

Owsianka z kremem malinowym

Atak na miskę z owocami sprawił, że poranna owsianka zapowiadała się ubogo. Zajrzałam do moich przetworów. Sok malinowy, a w lodówce obowiązkowe pudełko ugotowanej kaszy jaglanej.
Szybko chwyciłam za blender. Powstał krem malinowy. Problem rozwiązany, śniadanie gotowe!
























Owsianka z malinowym kremem 
1 szklanka płatków owsianych,
1 łyżka otrębów,
2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej,
100-150 ml soku malinowego,
1/2 laski wanilii,
mleko ryżowe,
ulubione owoce.

Płatki owsiane i otręby gotujemy w wodzie według wskazówek na opakowaniu. Kaszę jaglaną łączymy z sokiem malinowym przy pomocy blendera. Dodajemy wydrążoną laskę wanilii, ponownie mieszamy. Na dno słoiczka przekładamy płatki owsiane i zalewamy mlekiem do ich poziomu. Przykrywamy kremem jaglanym, polewamy odrobiną soku malinowego. Ozdabiamy owocami i listkiem mięty. Do owsianki możecie wrzucić orzechy lub inne ulubione dodatki.



piątek, 31 lipca 2015

Warzywa z kurkami zapiekane w śmietance

Deszcz i kłopoty z aparatem to mieszanka demobilizująca ostatnich dni. W kuchni zapanowała prostota. Każdy dzień zaczynam owsianką, z różnymi kombinacjami orzechowo-owocowymi. Lipiec mogę uznać za miesiąc bez smażenia, ale piekarnik nie miał lekko. Zaczął się sezon na kurki, a my zaliczyliśmy już dwa wypady do lasu, które przyniosły łącznie prawie 3 kilogramy grzybów. Cofam moje marudzenie na deszcz, ale tylko na pięć minut. Dzisiejszy obiad, z kurkami właśnie, to kolejna propozycja dla tych, którym pogoda odbiera chęci do życia. W ekspresowym przygotowaniu pomogła szatkownica, jeden z moich ulubionych kuchennych sprzętów. Zwykła tarka też posiada ostrze do cięcia na plastry. 
Warzywa z kurkami zapiekane w śmietance
1/2 kg ziemniaków,
1 średnia cukinia,
3 czerwone cebulki,
200 g kurek podsmażonych na oliwie,
łyżeczka słodkiej papryki,
2 łyżki przyprawy do ziemniaków,
100 ml śmietanki roślinnej (użyłam sojowej),
świeżo zmielony kolorowy pieprz,
sól,
oliwa z oliwek.

Warzywa myjemy. Ziemniaki i cukinię kroimy na cienkie plastry, a cebulki w pióra. Wszystko wrzucamy do dużej miski lub foliowego woreczka. Dodajemy dwie łyżki oliwy, śmietankę i przyprawy. Całość mieszamy czystą dłonią, a w przypadku użycia woreczka zamykamy go i potrząsamy. Przekładamy miks do naczynia żaroodpornego, a następnie pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 45 minut, co jakiś czas mieszamy. Pieczenie może się wydłużyć w zależności od gatunku ziemniaków. Obiad posypujemy ulubioną zieleniną. Smacznego!

niedziela, 21 czerwca 2015

Pasta z wędzonym tofu

W zeszłym roku moje podniebienie zostało opanowane przez seler a'la ryba po grecku. Właśnie wtedy przekonałam się do smaku nori. Później było wegańskie sushi, które do dziś serwuję na specjalne okazje. Połączenie arkusza sprasowanych wodorostów z wędzonym tofu zapoczątkowało eksperymenty. Pasta na kanapki okazała się strzałem w dziesiątkę. Bardzo zasmakowała mojej mamie, więc od czasu do czasu przynoszę jej słoiczek. Lubię sprawiać takie kulinarne przyjemności osobom, które są mi bliskie.
Pasta z wędzonym tofu:
1 kostka wędzonego tofu BIO (firmy Polsoja),
1 arkusz nori
1 mała czerwona papryka
1 łyżeczka musztardy,
łyżka sosu sojowego,
mała cebula,
4 łyżki oliwy lub oleju,
1/3 łyżeczki wędzonej papryki w proszku (opcjonalnie),
2 łyżki posiekanego szczypiorku,
szczypta soli,
pieprz.

Paprykę i cebulę kroimy w drobną kostkę. Odstawiamy. Tofu i arkusz nori rozrywamy na mniejsze kawałki, dodajemy resztę składników i dokładnie miksujemy za pomocą blendera. Wrzucamy paprykę i cebulę. Całość mieszamy łyżką. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Gotowe.
Smarowidło bardzo przypomina pastę z makreli, którą jadałam w dzieciństwie. Jeśli nie macie wędzonego tofu, możecie spróbować z naturalnym lub marynowanym. W pierwszej opcji radzę dodać więcej sosu sojowego, a w drugiej całkowicie go pominąć. Chodzi mi po głowie połączenie tej pasty z czarnymi oliwkami. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Życzę Wam dobrego tygodnia!

środa, 17 czerwca 2015

Ogórkowe zawijasy z pastą awokado

Szybka i zdrowa przekąska, która umili wieczór przy filmie, weekendową imprezę lub grilla. 
Zamiast pasty z awokado możecie wysmarować plastry ogórka hummusem, roślinnym twarożkiem z nerkowca albo inną ulubioną pastą. Zawijasy pięknie prezentują się na talerzu i są pyszne. Serio!























Ogórkowe zawijasy z pastą awokado:
2 długie ogórki,
dojrzałe awokado,
sok z 1/2 cytryny,
4 listki świeżej bazylii,
1 ostra papryczka,
mały ząbek czosnku, 
łyżeczka płatków drożdżowych (opcjonalnie),
sól, pieprz,
sezam do posypania.

Do miseczki wkładamy miąższ z awokado i sok z cytryny. Dokładnie ugniatamy widelcem, a następnie dorzucamy posiekaną bazylię, papryczkę, czosnek i resztę składników. Całość mieszamy, ewentualnie doprawiamy solą do smaku. Umyte ogórki kroimy na podłużne plastry. Najlepiej użyć do tego obieraczki do warzyw. Smarujemy każdy plaster odrobiną pasty i zawijamy w rulonik. Na koniec posypujemy sezamem. Macie blender z pojemnikiem? Możecie go użyć do przygotowania pasty. Nie jest to jednak konieczne, widelec świetnie radzi sobie z dojrzałym awokado. 
Ładujcie do środka pokrojone w słupki tofu lub młodą marchewkę. Jeśli zawijasy będą się rozpadać, użyjcie wykałaczek. Eksperymentujcie ze składnikami, w końcu mamy ich teraz pod dostatkiem.
Smacznego!




piątek, 29 maja 2015

Kanapki z tempehem

Przyznam się. Ostatnio nie chciało mi się robić obiadu, więc usmażyłam tempeh (klik) i przygotowałam kanapki. Nie myślcie tylko, że na tym się skończyło. O nie. Dorzuciłam wszystko, co było w zasięgu ręki i przygotowałam szybki sos (tak, wiem jestem od niego uzależniona). Zaniosłam do pokoju, postawiłam na stole, a K. mówi: nie robisz zdjęcia? Cwaniaczek, jedzenie zimne to nie ma żalu, że czekać trzeba. 
No dobra, łapcie wypasione kanapki z pysznym tempehem.


























Kanapki z tempehem:
200 g tempehu,
świeży ogórek,
rzodkiewka,
czerwona cebula,
połówka awokado,
sałata,
pietruszka, szczypiorek,
sos czosnkowy: jogurt naturalny, ząbek czosnku, sól, pieprz,
sos sojowy,
łyżka sezamu lub innych nasion/ pestek
olej do smażenia,
ulubione pieczywo (u mnie chleb żytni na zakwasie).

Tempeh kroimy w wąskie paski o grubości około 2 cm. Wrzucamy do miski i obficie skrapiamy sosem sojowym. Odstawiamy na 30 minut. W międzyczasie kroimy resztę składników na plasterki (oczywiście oprócz sałaty) i przygotowujemy sos. Marynowany tempeh smażymy z każdej strony na rozgrzanym oleju do uzyskania brązowego koloru. 
Solidnie wypychamy kanapkę wszystkimi składnikami, a na koniec polewamy całość sosem czosnkowym, posypujemy sezamem, pietruszką i szczypiorkiem. Gotowe! Możecie użyć innych składników, np. dodać pieczone w oliwie warzywa, smażone tofu lub inne pyszności, które najbardziej lubicie.
Życzę Wam udanego weekendu! 
M.

wtorek, 19 maja 2015

Pesto z liści rzodkiewki

Właśnie tak. Liście rzodkiewki, które często lądują w śmietniku są idealnym materiałem na pesto. Podobne cuda można tworzyć z natki pietruszki lub marchewki, więc jeśli macie dostęp do ekologicznych warzyw śmiało wrzucajcie zieleninę do blendera. Samo zdrowie! 

























Pesto z liści rzodkiewki
Liście rzodkiewki z jednego pęczka,
60 g ulubionych orzechów/pestek (ja użyłam nerkowców),
ząbek czosnku,
czubata łyżka płatków drożdżowych (opcjonalnie) lub wegańskiego parmezanu,
100 ml dobrej jakości oliwy/oleju,
łyżka soku z cytryny,
sól, kolorowy pieprz

Liście dokładnie myjemy, orzechy prażymy na suchej patelni przez 2 minuty. Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze (najlepszy będzie taki z pojemnikiem) i rozdrabniamy na gładką masę. Przedkładamy do słoiczka, wierzch skrapiamy oliwą i posypujemy świeżo zmielonym pieprzem.

Wymieszaj pesto z gorącym makaronem i ciesz się szybkim obiadem.
Inne opcje? Dodatek do sałatki z młodych ziemniaczków, świeżych ziół, rukoli i octu balsamicznego, do zupy, pasztecików z ciasta francuskiego lub pysznej kanapki z plastrem pomidora.
Smacznego! 

czwartek, 7 maja 2015

Szybka pasta z soczewicy

Złapałam wiatr w żagle. Na horyzoncie nowe perspektywy związane z moją pasją (klik), metamorfoza balkonu powoli dobiega końca, pogoda coraz piękniejsza. Wspaniale. Czas na gotowanie wciąż mocno ograniczony, ale nie zapominam o blogu. Dziś mam dla Was szybki przepis na pastę z soczewicy, która jest modyfikacją receptury na pyszne kotleciki mojej mamy.
Pasta z soczewicy
3/4 szklanki wypłukanej na sicie czerwonej soczewicy,
1 średnia cebula pokrojona w kostkę,
1 duży ząbek czosnku drobno posiekany,
1 mała czerwona papryka pokrojona w kostkę
1 łyżeczka wędzonej papryki ostrej,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
1 łyżka sosu sojowego,
olej/oliwa,
sól, pieprz
1-2 szklanki wody

Na dużej patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju lub oliwy. Wrzucamy cebulę, paprykę i przyprawy. Mieszamy i dusimy pod przykryciem przez minutę. Następnie dodajemy czosnek i soczewicę. Całość zalewamy wodą, przykrywamy i gotujemy przez 10-15 min, aż soczewica będzie miękka i wchłonie wodę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, ewentualnie wędzoną papryką (jeśli lubicie mocny aromat wędzonki). Gotowe. 

 Rozglądajcie się za wędzoną papryką, świetna przyprawa!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Makaron z groszkiem i ciecierzycą

Awokado, kasza jaglana, ciecierzyca. Magiczna trójka, dzięki której zawsze uda się wyczarować coś smacznego i pożywnego. Kulinarna miłość. O tak.
W sobotni poranek ukręciłam hummus, a resztę ugotowanej ciecierzycy wykorzystałam do niedzielnego obiadu. Jeśli macie duży zamrażalnik, zachęcam do ugotowania większej ilości ciecierzycy i zamrożenia jej w woreczkach. Takie rozwiązanie w moim odczuciu jest lepsze od kupowania puszek, które nie są obojętne dla naszego zdrowia. Oczywiście to tylko sugestia. 
Gotowana ciecierzyca przyda się do wspomnianego już hummusu, orzeszków lub dań obiadowych. Właśnie! Przedstawiam Wam kolejną propozycję na szybki obiad. 
Makaron orkiszowy z groszkiem i ciecierzycą
przepis na dwie porcje

Składniki:
niecałe 2 szklanki makaronu orkiszowego,
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy,
1/2 szklanki zielonego groszku (może być mrożony),
1 czerwona cebula,
2 ząbki czosnku,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
garść nerkowców,
łyżka sosu sojowego,
2 łyżki wody,
oliwa
kolorowy pieprz

Przygotowanie:
Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Odcedzamy. Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy. Jeśli używamy mrożonego groszku, przelewamy go wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy trzy łyżki oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek. Po chwili dorzucamy groszek, ciecierzycę, nerkowce, wodę, sos sojowy i słodką paprykę. Dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy makaron i całość dokładnie mieszamy. Doprawiamy pieprzem. Gotowe!
Tak przygotowane danie możecie zabrać w pudełku do pracy, świetnie smakuje również na zimno.

środa, 15 kwietnia 2015

Ryż z awokado i limonką

Prawie cały wtorek spędziłam w kuchni. Zrobiłam swój pierwszy serek migdałowy, naleśniki dyniowe, ciasto z kremem daktylowym i pasztet z batatem. Dziś postanowiłam trochę odpocząć, więc obiad miał być prosty i szybki. Na zakupach uśmiechało się do mnie bardzo dojrzałe awokado za 1,49 zł. Uwielbiam takie promocje. Zapakowałam kilka sztuk i pognałam w stronę domu. Oto efekt dzisiejszej improwizacji.


Ryż z limonką i awokado
Składniki na dwie porcje:
szklanka ryżu (ja użyłam basmati),
1 dojrzałe awokado,
2 łyżki soku z limonki
1/4 łyżeczki mielonego kuminu rzymskiego
sól, pieprz
dwie łyżki posiekanej kolendry/ natki pietruszki

Przygotowanie:
Ryż gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Awokado przecinamy na pół. Wyjmujemy pestkę i wydrążamy miąższ do miseczki. Ugniatamy widelcem. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Łączymy z ugotowanym ryżem i ewentualnie doprawiamy solą. Podajemy z kawałkiem limonki.


Smacznego! 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Paluszki z birmańskiego tofu

Jakiś czas temu, w moim zeszycie z przepisami, zanotowałam hasło `tofu birmańskie`. Dziś wypadła z niego właśnie ta karteczka. Wyjęłam z szafki potrzebne składniki i założyłam fartuch. Do dzieła!


Przepis na tofu birmańskie, czyli tofu z ciecierzycy jest prosty i szybki. 

Składniki:
1,5 szklanki mąki z ciecierzycy,
3 szklanki wody,
łyżeczka soli,
łyżka płatków drożdżowych (opcjonalnie)
ulubione zioła (opcjonalnie)

Przygotowanie:

W rondelku zagotowujemy dwie szklanki wody. Następnie pozostałe składniki dokładnie mieszamy z jedną szklanką wody. Zmniejszamy gaz i powoli dodajemy masę do garnka, cały czas mieszając. Po kilku minutach przelewamy wszystko do pojemnika odpornego na wysoką temperaturę i studzimy. Następnie wkładamy go do lodówki i chłodzimy przez dwie godziny. Po tym czasie wyjmujemy nasze tofu, które zmieniło się w zwięzłą masę. Jeśli chcemy przygotować paluszki (szczególnie polecą tą opcję) kroimy tofu w plasterki o grubości 1,5 cm, nacieramy mieszanką kuminu rzymskiego i słodkiej wędzonej papryki. Smażymy na mocno rozgrzanym oleju na złocisty kolor. Takie paluszki świetnie smakują nasączone sosem sojowym. Mogą być bazą do sałatek, dodatkiem do kanapki lub obiadu. Eksperymentujcie z ulubionymi przyprawami i sosami! Warto :)


Życzę smacznego! 

środa, 1 kwietnia 2015

Deser czekoladowy

Mokre od deszczu okna nie wywołują zbyt pozytywnego nastroju. Dziś odpędzam czarne myśli, spowodowane brakiem słońca, za pomocą deseru, który wyczarowałam bez wychodzenia z domu. Jeśli lubimy improwizować w kuchni, kasza jaglana to produkt idealny. Nie będę kolejny raz obwieszczać swojej miłości do tych małych kuleczek. Zapraszam na przepis:


Składniki:
kubek suchej kaszy jaglanej
pół tabliczki gorzkiej czekolady/ łyżka kakao
konfitura (ja użyłam własnej, dynia-cytryna)
ulubione orzechy, migdały w płatkach
łyżka syropu klonowego/ innego słodu
opcja: łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie:
Kaszę jaglaną prażymy na suchej patelni. Jeśli poczujemy delikatny orzechowy zapach, zalewamy 3 szklankami wrzątku i gotujemy na małym ogniu przez 10 min. Wyłączamy gaz i odstawiamy kaszę na kolejne 10 min. Czekoladę (jeśli używamy) rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Wrzucamy do kaszy, dodajemy słód i olej kokosowy. Miksujemy na gładką masę. Przekładamy do salaterek/ dużych szklanek. Połowa masy czekoladowej, warstwa konfitury, masa czekoladowa, konfitura, orzechy.
Deser warto wstawić do lodówki na godzinę.


Smacznego!

sobota, 7 marca 2015

Obłędne ciacha z masłem orzechowym

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam masło orzechowe. Ląduje na kanapce w towarzystwie domowego dżemu, plasterków banana lub awokado. Czasami wyjadamy je łyżką prosto ze słoika. 
Dziś zrobiłam ciacha. Wielkie, sycące, szybkie i pyszne! Łapcie przepis:


300 g zmielonych płatków owsianych górskich,
6 łyżek syropu klonowego (lub innego słodu, np. miód),
szklanka mleka roślinnego,
5 kopiastych łyżek masła orzechowego,
2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy w misce. Odstawiamy masę na około 20 minut do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formujemy kulki wielkości piłki ping-pongowej, kładziemy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszczamy mokrą łyżką. Pieczemy 15 minut lub do uzyskania brązowego koloru. Studzimy i przechowujemy w zamkniętym słoiku. 
Smacznego! 


Pakuję ciacha i lecę poczęstować rodzinkę :)

wtorek, 3 lutego 2015

Jaglane kulki z orzechem

Na początek ważna informacja.
Od dziś blog ma nowy adres, ale skoro tu jesteście to już pewnie wiecie :)


Eksperymenty z kaszą jaglaną trwają w najlepsze. Przedwczoraj z potrzeby wyczarowania słodkiego deseru, bez zastanowienia sięgnęłam po te małe, żółte kuleczki. Cenię kaszę za uniwersalność, mogę zrobić z niej chlebek, kotleciki, masę słodkości, a resztę dodać chociażby do zupy. Będę Was nagminnie zachęcać do wykorzystywania jej w kuchni. Wracając do przepisu. Znowu kulki, taka forma deseru ostatnio bardzo przypadła mi do gustu. Tym razem z wiórkami kokosowymi i orzechem laskowym w samym środku, taka niespodzianka! Po nocy w lodówce zaskakująco smaczne :)


pół szklanki kaszy jaglanej,
150 g wiórków kokosowych,
3 łyżki oleju kokosowego,
2-3 łyżki syropu klonowego/ z agawy/ew. miodu
3 krople aromatu migdałowego lub waniliowego
sok wyciśnięty z połowy pomarańczy,
kilka orzechów laskowych lub migdałów obranych ze skórki ( po kąpieli we wrzątku łatwiej schodzi)

Kaszę prażymy na suchej, rozgrzanej patelni, mieszając drewnianą łopatką przez około 2 minuty.Kiedy poczujemy charakterystyczny orzechowy aromat, kasza jest uprażona. Wrzucamy ją do garnka z grubym dnem i zalewamy wrzątkiem. Wody musi być dwa razy więcej niż kaszy. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez 10-15 min i wyłączamy gaz. 50 gramów wiórek mielimy w młynku lub blenderze. Wsypujemy do miseczki. Kiedy kasza wsiąknie całą wodę blendujemy ją niezbyt dokładnie, dodajemy olej, 100 g niezmielonych wiórek, syrop, aromat i sok z pomarańczy. Całość mieszamy łyżką i ewentualnie dodajemy więcej słodu lub aromatu. Następnie mokrymi dłońmi formujemy kulkę wielkości piłeczki ping-pongowej, wciskamy do środka orzech i zaklejamy dziurkę. Obtaczamy w zmielonych wiórkach i kładziemy na dużym talerzu. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Kulki możemy ułożyć w foremkach na muffiny lub wrzucić je do słoika i podarować bliskiej osobie. 
Smacznego :)


Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kotleciki jaglane, warzywa i sos tahini

Sporo dni ciszy w internetowym świecie. Zmiany, dużo wątpliwości, nowe ścieżki. 
Wakacje blogowe nie wiązały się z brakiem kulinarnego rozwoju, wręcz przeciwnie.
 Gotowanie, głównie dzięki fantastycznym blogerom, sprawia mi wiele radości. Sporo się nauczyłam. Uwielbiam częstować innych, chociaż nie potrafię przyjmować komplementów, zawsze są dla mnie niesamowitą mobilizacją. Dziś mam dla Was przepis szybki i łatwy w wykonaniu, do którego skłonił mnie leniwy poniedziałek, a jakże! Wytargałam mrożoną mini marchewkę, brukselki i resztę kaszy jaglanej ze śniadania. Taki kuchenny recykling :) Pamiętajcie, że kasza jaglana jest bardzo zdrowa (KLIK) i warto ją jeść codziennie.

Kotleciki jaglane:

2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej,
cebula (pokrojona w drobną kostkę),
marchewka (starta na drobnych oczach),
łyżka sosu sojowego,
posiekana natka pietruszki (4 łyżki),
bułka tarta (+/- pół szklanki),
sól, pieprz kolorowy
2 łyżki oleju

Kaszę jaglaną blendujemy z sosem sojowym i olejem do uzyskania gładkiej masy. Dodajemy resztę składników i mieszamy łyżką. Jeśli masa jest zbyt lepka, dodajemy więcej bułki tartej.
 Formujemy spłaszczone kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju.

Przed usmażeniem kotlecików, w osolonej wodzie gotujemy po jednej miseczce brukselek i marchewek mini (mrożonka). Odcedzamy i polewamy sosem tahini, który świetnie będzie pasował także do kotlecików.

Sos tahini (pochodzi z książki Jadłonomii): 
1/4 szkl. tahini
1/4 szkl. wody
pół ząbka czosnku (lub więcej jeśli lubicie)
łyżka soku z cytryny
sól i pieprz

Wszystkie składniki wkładamy do słoika, zamykamy i wstrząsamy do uzyskania kremowej konsystencji. Smacznego :)


poniedziałek, 3 listopada 2014

Słodkie kulki

Często mamy problem ze zwalczeniem chęci na coś słodkiego. Pozwalamy dzieciom na spożywanie batoników, słodzonych soków i innych niezdrowych zapychaczy. Biały cukier jest rafinowany (oczyszczony), przez co traci wszystkie substancje odżywcze. Zakwasza organizm, zaburza proces trawienia i wypróżniania, niszczy błonę śluzową jelit, powoduje próchnicę, alergie u dzieci. Krótko mówiąc, nie oferuje nic dobrego. W moich szafkach kuchennych od lat nie znajdziecie tego uzależniającego syfu. Biały cukier zastępuję nierafinowanym cukrem trzcinowym, który zawiera minerały i witaminy, ponieważ nie jest oczyszczony. Używam także syropu z agawy. Bardzo rzadko zdarza mi się wciągnięcie jakiegoś batonika, czy cukierka. Nie ubolewam z tego powodu. Sięgam po owoce (świeże i suszone-niesiarkowane), bakalie lub słodkie warzywa. Takie źródła cukru są najzdrowsze. Jeżeli chodzi o dzieci, świetną alternatywą są słodkie kulki wykonane np. z płatków owsianych i bakalii, które możecie przygotować z pomocą Waszych pociech. Wspólne gotowanie to świetna zabawa, kształtowanie dobrych nawyków i wzmacnianie więzi. Dzisiaj proponuję kulki, które dumnie pełniły rolę poniedziałkowego deseru. Zachęcam do spróbowania.



Słodkie kulki:
Kasza manna - 2 szklanki
Zmielone na mąkę płatki owsiane- 1 szklanka
Daktyle- szklanka
Orzechy włoskie- szklanka
Rodzynki i jagody goji- pół szklanki
Syrop z agawy/ cukier  trzcinowy nierafinowany
Wiórki do obtoczenia, kakao do posypania kulek.
woda lub mleko sojowe 

Daktyle kroimy na drobne kawałki, wrzucam wraz z rodzynkami i jagodami goji do miseczki z wrzątkiem. Moczymy 10 minut, odsączamy i wrzucamy do większej miski. Dodajemy kaszę, płatki owsiane, orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych bakalii) oraz słód (ja dodałam 4 łyżki syropu z agawy). Wszystko mieszamy łyżką a następnie powoli dodajemy wodę lub mleko roślinne, dążymy do uzyskania niezbyt płynnej konsystencji (u mnie prawie szklanka). Masę wstawiamy do lodówki na kwadrans (płatki owsiane wchłoną nadmiar wody), po upływie tego czasu, mokrymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Na koniec posypujemy szczyptą kakao. Nasz deser wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. 

Wersja z tofu :

dwie kostki tofu naturalnego 
Zmielone na mąkę płatki owsiane- 1 szklanka
Daktyle- szklanka
Orzechy włoskie- szklanka
Rodzynki i jagody goji- pół szklanki
Syrop z agawy/ cukier  trzcinowy nierafinowany
Wiórki do obtoczenia, kakao do posypania kulek.
sok z cytryny


Tofu odciskamy z nadmiaru wody, rozgniatamy widelcem i zakwaszamy sokiem z cytryny, odstawiamy na kwadrans, a potem blendujemy na gładką masę. Daktyle kroimy na drobne kawałki, wrzucamy wraz z rodzynkami i jagodami goji do miseczki z wrzątkiem. Moczymy 10 minut, odsączamy i wrzucamy do większej miski. Dodajemy tofu, płatki owsiane, orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych bakalii) oraz słód (ja dodałam 4 łyżki syropu z agawy). Masę wstawiamy do lodówki na kwadrans, po upływie tego czasu, mokrymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Na koniec posypujemy szczyptą kakao. Nasz deser wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. 


Powodzenia i smacznego! 


Życzę Wam dobrego tygodnia!
M.

sobota, 1 listopada 2014

Dyniowe przepisy

Po dwóch tygodniach bez dostępu do sieci- jestem. Od razu przejdę do wczorajszego Halloween, podczas którego dynie zmieniły swoje oblicza w nieco bardziej mroczne. Dziś większość dyniowych lampionów wyląduje w śmietniku. Niedobrze! Można przecież wykorzystać dynie do obiadu, upiec muffiny, zrobić sok, kisiel lub puree na zimę. Nie marnujmy jedzenia. 


Zupa z dyni:
500g dyni,
2 cebule, 
ząbek czosnku,
litr bulionu warzywnego,
mała papryczka chili,
sól, pieprz, wędzona papryka słodka
oliwa z oliwek/ olej ryżowy

Dynię kroimy na mniejsze kawałki i pieczemy w żaroodpornym naczyniu lub na papierze do pieczenia do miękkości (około 30 minut). Następnie studzimy, oddzielamy miąższ od skóry. W garnku podsmażamy na dwóch łyżkach oleju/oliwy, pokrojone w pióra cebule, drobno posiekaną papryczkę chili oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodajemy dynię i przyprawy i zalewamy bulionem. Doprowadzamy zupę do wrzenia i miksujemy na krem. Dla urozmaicenia i bardziej kremowego smaku możemy dodać mleko kokosowe lub serek mascarpone. Skrapiamy zupę olejem lub oliwą i posypujemy wędzoną papryką.

Maślana dynia z kaszą gryczaną
300 g dyni, 
duża papryka czerwona,
dwie czerwone cebule, 
dwa ząbki czosnku
pół kostki masła lub 50 ml tłuszczu roślinnego
sos sojowy 
torebka kaszy gryczanej (100g)
pieprz kolorowy, sezam

Kaszę gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Dynię i paprykę (po oczyszczeniu) kroimy w kostkę (około 3cm), cebulę w pióra, czosnek rozdrabniamy. W rondelku rozgrzewamy masło lub inny tłuszcz, wrzucamy cebulę i czosnek, a po chwili dynię z papryką. Całość zalewamy sosem sojowym wg uznania i dusimy pod przykryciem do miękkości. Doprawiamy pieprzem i podajemy z kaszą gryczaną i sezamem.


Klik: 


Smacznego!

wtorek, 7 października 2014

Miski pełne smaku

Jesień mnie rozleniwia. Ostatnio często gotuję zupy. Spróbowałam przepisu na zupę- krem z buraków z bloga Olga Smile.  Bardzo smaczna! Przepis TUTAJ.
Warto sięgać po buraki, najlepiej w formie świeżego soku. Oczyszczają jelita, wątrobę i układ trawienny. Wzmacniają odporność, co przy aktualnej pogodzie jest bardzo istotne.

Powoli kończą się nasze ogródkowe plony. W tym roku najlepiej obrodziła cukinia. Idealna nawet na surowo. Zimą przywołamy jej smak, otwierając słoiczek z curry lub keczupem. 
Dobrze mieć takie zapasy :)
Kolejna zupa to moja warzywna improwizacja. Wrzuciłam do garnka wszystko to,co akurat miałam pod ręką. Wyszła idealnie, podjadaliśmy ją jeszcze z kubka na podwieczorek. 

Składniki: 
średnia cukinia, 2 duże ziemniaki, 2 pomidory, cebula, ząbek czosnku, 2 duże marchewki, 1,5 litra bulionu warzywnego, sól, pieprz, wędzona papryka słodka, chili, 2 łyżki oleju/oliwy.

Wykonanie:
 Cukinię, ziemniaki, pomidory kroimy w kostkę, cebulę w pióra, czosnek rozdrabniamy, marchewkę ścieramy na tarce (grube oczka). Rozgrzewamy olej, wrzucamy nasze warzywa i smażymy przez 3 minuty. Wlewamy gorący bulion (osolony) i gotujemy 40 minut na małym ogniu, pod przykryciem. Następnie doprawiamy wg uznania. Polecam dodanie wędzonej papryki. Wspaniale podnosi smak.


Pozdrawiam!

sobota, 20 września 2014

Co tam w lesie?

Sobota. Wyprawa rowerowa do lasu. Słyszę `patrz kania!`. Kawałek dalej zauważam rydza. I drugiego. Moje ulubione grzyby. Nie skończyło się na trzech. Nawet niepozorna gąska postanowiła się przed nami ujawnić. Rower plus grzybobranie, to lubię! W tym przypadku nie liczy się ilość, a jakość. Rydzom przypisuje się właściwości przeciwnowotworowe, przeciwbakteryjne, immunostymulacyjne, przeciwutleniające oraz antyreumatyczne. Kanie ceni się przede wszystkim za walory smakowe. Smażone w panierce są wyśmienite. Znalezione w lesie rarytasy wykorzystaliśmy do dzisiejszego obiadu. Prawdziwa uczta :)


Zapiekane ziemniaczki: Cóż, uwielbiam! Wystarczy 10 średnich ziemniaków, obranych i umytych. Kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do dużej miski. Wsypujemy kilka łyżek przyprawy do ziemniaków (bez wzmacniaczy smaku), dwie szczypty soli, świeżo zmielony pieprz. Do tego kilka łyżek oliwy/oleju. Mieszamy, aby na każdym ziemniaku znajdował się tłuszcz. Wstawiamy do piekarnika, 200 stopni, na jakieś 30 minut (w zależności od ziemniaków). Od czasu do czasu mieszamy. Najsmaczniejsze z dodatkiem sosu czosnkowego.
Rydze i kanie w panierce: Grzyby myjemy, zostawiamy same kapelusze (z kani należy wyciąć twardy środek). Delikatnie nacieramy grzyby niewielką ilością soli i pieprzu. Ja użyłam także pół łyżeczki tymianku i majeranku. Następnym etapem jest maczanie naszych skarbów w roztrzepanym jajku lub w kilku łyżkach oliwy/oleju. Potem obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na złoty kolor. Podajemy z surówką jabłkowo-marchewkową. Pyszny obiadek :)


Rydze i kanie można pomylić z trującymi grzybami. Jeśli nie macie pewności, czy okaz znaleziony w lesie jest jadalny, lepiej go ze sobą nie zabierajcie. Różnice są wyraźne, kiedy wiemy na co zwracać uwagę. Warto więc poczytać informacje na temat grzybów w internecie, a dopiero potem, ze spokojem jeść te pyszne smakołyki.