Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

Zimowy jednogarnkowiec

Pokochałam dania jednogarnkowe. Za szybkość, różnorodność, ale przede wszystkim za smak.
Eksperymenty z zawartością lodówki miały miejsce od dłuższego czasu. Dziś zachęcam do spróbowania wersji z soczewicą, która jest sycąca i bardzo wartościowa. Użyłam brązowej, ale zielona też będzie dobrym wyborem. Po zimowych harcach na śniegu przyda się również odrobina papryczki chili. Rozgrzewający posiłek i zadowolony brzuch w gratisie. Jeśli w lodówce macie resztę ryżu z wczorajszego obiadu, śmiało możecie podać go z tym daniem. Ryż i soczewica to świetne połączenie. Smacznego!

























Zimowy jednogarnkowiec
2 spore porcje
1/2 szklanki brązowej lub zielonej soczewicy,
1/2 selera,
1 średni ziemniak,
1 czerwona cebula,
1 mały por (biała i lekko zielona część),
1 korzeń małej pietruszki,
1 mały ząbek czosnku,
150 ml passaty pomidorowej,
1 łyżeczka jasnego sosu sojowego,
1/2 łyżeczki czerwonej czubricy,
1 mała papryczka chili (może być suszona),
sól do smaku,
olej do smażenia (używam kokosowego),
sezam i czarnuszka do posypania (warto).

Cebulę kroimy w pióra, resztę warzyw (oprócz czosnku) w średnią kostkę. W garnku rozgrzewamy łyżkę oleju, szklimy cebulę. Po chwili dorzucamy warzywa, mieszamy i dusimy pod przykryciem przez 2 minuty. Dodajemy wypłukaną soczewicę, dwie szklanki wody i sos sojowy. Gotujemy przez 15 minut na średnim ogniu. Po tym czasie wlewamy do garnka passatę pomidorową, przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawy. Gotujemy jeszcze przez 10 minut bez przykrywki. W razie potrzeby solimy wedle uznania. Jeśli danie jest zbyt płynne czekamy, aż nadmiar wody odparuje i powstanie sos. Na koniec posypujemy nasz jednogarnkowiec czarnuszką i sezamem. Gotowe.

wtorek, 8 grudnia 2015

Makaron w warzywnym sosie

W lodówce por, marchewka, cebula, pietruszka i seler. Czasu mniej niż zwykle. 
Sekret tkwi w prostocie, którą uwielbiam szczególnie podczas gotowania. 
Tak powstał warzywny sos do makaronu.

Makaron w warzywnym sosie:
2 porcje
1 średnia marchewka,
1 duża pietruszka,
1 średnia cebula,
duży por (biała część),
1/2 dużego selera,
200 ml śmietanki roślinnej,
ulubiony makaron (u mnie spaghetti),
sos sojowy,
1/2 łyżeczki suszonego cząbru,
1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego,
1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego,
olej roślinny,
sól i pieprz.

Pora dzielimy na połowę i kroimy w półksiężyce. Cebulę drobno siekamy, a resztę warzyw ścieramy na tarce (drobne oczka), Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju. Wrzucamy cebulę, po chwili por i resztę warzyw. Mieszamy i smażymy przez chwilę. Dodajemy 2 łyżeczki sosu sojowego, pół szklanki wody i dusimy pod przykryciem przez 5-10 minut. W międzyczasie warto ugotować makaron. Zawartość patelni zalewamy śmietanką i dodajemy przyprawy. Na koniec doprawiamy szczyptą soli i pieprzem. Gotujemy bez przykrycia przez 2 minuty. Odcedzamy makaron, polewamy go sosem i podajemy ze sporą ilością posiekanej pietruszki i uprażonym na suchej patelni sezamem. 

środa, 18 listopada 2015

Serek z ziemniaka i marchewki

Przepis na wegański `serek` z ziemniaka i marchewki krąży po sieci w różnych wersjach. 
Własne eksperymenty doprowadziły mnie do zaskakującego smaku, który wpisałam na listę kulinarnych uzależnień. To nie tylko smarowidło na kanapkę, ale sos do makaronu lub nachos.
Śmigamy do kuchni?

























Serek z ziemniaka i marchewki
2 duże ziemniaki,
1 duża marchewka,
1/2 szklanki płatków drożdżowych (można użyć większej ilości),
1/3 szklanki delikatnego oleju ( używam z pestek winogron),
1 ząbek czosnku,
1 średnia cebula,
1 łyżeczka papryki słodkiej wędzonej,
1 łyżeczka ulubionych ziół (opcjonalnie),
1/2 łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego,
1/2 papryczki pepperoni, 
sól.

Ziemniaki i marchewkę obieramy i kroimy w mniejsze kawałki. Gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Cebulę siekamy i podsmażamy na złocisty kolor (może być nawet brązowy). Papryczkę kroimy w bardzo drobne kawałki. Wystudzone warzywa wrzucamy do miski, dorzucamy resztę składników (oprócz ziół i papryczki) i miksujemy blenderem na gładką masę. Dodajemy zioła i papryczkę, ewentualnie sól do smaku. Mieszamy łyżką i gotowe.


niedziela, 6 września 2015

Sajgonki

Papier ryżowy w szafce posiadać muszę. Zawsze. 
Witajcie po długiej przerwie. Wracam z przepisem na sajgonki, które napakowałam marynowanym w sosie sojowym tempehem, makaronem i warzywkami. Poszperajcie w szafkach, otwórzcie lodówkę. Do dzieła! 
























Sajgonki
150 g tempehu,
1 mała cukinia,
1 czerwona cebula,
1 marchewka,
czerwona papryka,
100 g pieczarek,
1/2 papryczki chili,
50 g makaronu ryżowego z tapioką (może być ryżowy),
2 łyżki sezamu,
sos sojowy,
opakowanie papieru ryżowego,
łyżeczka syropu z agawy/ brązowego cukru,
olej (najlepiej z pestek winogron).

Do miseczki wlewamy 3 łyżki sosu sojowego, dolewamy syrop z agawy lub cukier i mieszamy. Tempeh kroimy w plastry o grubości 1 cm. Układamy go na talerzu i zalewamy marynatą. Ostawiamy. Wszystkie warzywa oraz grzyby drobno kroimy. Ja używam szatkownicy. Makaron zalewamy wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju i smażymy wszystkie pokrojone składniki oraz sezam. Miękki makaron kroimy na mniejsze części i dorzucamy do warzyw. Całość dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Doprawiamy łyżką sosu sojowego. Farsz przekładamy do miski. Myjemy patelnie i na rozgrzanym oleju smażymy plastry tempehu. Po usmażeniu kroimy tempeh w słupki. Arkusz papieru ryżowego wkładamy do ciepłej wody na 10 sekund, przekładamy go na deskę i po chwili układamy przygotowane składniki. Zawijamy sajgonki według instrukcji na opakowaniu. Smażymy z każdej strony na głębokim oleju. Warto pozbyć się nadmiaru tłuszczu układając usmażone sajgonki na ręczniku papierowym, a dopiero potem na talerzu. Smacznego!



piątek, 31 lipca 2015

Warzywa z kurkami zapiekane w śmietance

Deszcz i kłopoty z aparatem to mieszanka demobilizująca ostatnich dni. W kuchni zapanowała prostota. Każdy dzień zaczynam owsianką, z różnymi kombinacjami orzechowo-owocowymi. Lipiec mogę uznać za miesiąc bez smażenia, ale piekarnik nie miał lekko. Zaczął się sezon na kurki, a my zaliczyliśmy już dwa wypady do lasu, które przyniosły łącznie prawie 3 kilogramy grzybów. Cofam moje marudzenie na deszcz, ale tylko na pięć minut. Dzisiejszy obiad, z kurkami właśnie, to kolejna propozycja dla tych, którym pogoda odbiera chęci do życia. W ekspresowym przygotowaniu pomogła szatkownica, jeden z moich ulubionych kuchennych sprzętów. Zwykła tarka też posiada ostrze do cięcia na plastry. 
Warzywa z kurkami zapiekane w śmietance
1/2 kg ziemniaków,
1 średnia cukinia,
3 czerwone cebulki,
200 g kurek podsmażonych na oliwie,
łyżeczka słodkiej papryki,
2 łyżki przyprawy do ziemniaków,
100 ml śmietanki roślinnej (użyłam sojowej),
świeżo zmielony kolorowy pieprz,
sól,
oliwa z oliwek.

Warzywa myjemy. Ziemniaki i cukinię kroimy na cienkie plastry, a cebulki w pióra. Wszystko wrzucamy do dużej miski lub foliowego woreczka. Dodajemy dwie łyżki oliwy, śmietankę i przyprawy. Całość mieszamy czystą dłonią, a w przypadku użycia woreczka zamykamy go i potrząsamy. Przekładamy miks do naczynia żaroodpornego, a następnie pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 45 minut, co jakiś czas mieszamy. Pieczenie może się wydłużyć w zależności od gatunku ziemniaków. Obiad posypujemy ulubioną zieleniną. Smacznego!

piątek, 24 lipca 2015

Zupa brokułowa z tofu

Latem brokuły najczęściej lądują w soku, pesto, sałatce lub zupie. Właśnie ostatnia pozycja trafia dziś na pierwszy plan. Bukiet sezonowych warzyw bulgocze w garnku, a ja rozrywam jarmuż na mniejsze kawałki. Zupę posypałam suszonymi płatkami chabrów, które magazynuję w słoiczku.
























Zupa brokułowa z tofu
1 średni brokuł,
1 cebula,
spory ząbek czosnku,
kawałek zielonej cukinii (pół kilograma),
1 marchewka,
mały kawałek selera,
3 duże liście jarmużu,
pęczek szczypiorku,
pieprz cytrynowy,
1 pomidor,
1- 1,5 litra bulionu warzywnego,
kostka wędzonego tofu (używam Polsoi),
sos sojowy,
sól, oliwa,
olej do smażenia.

Myjemy warzywa. Cebulę i czosnek drobno siekamy. Brokuł rozdzielamy na mniejsze różyczki. Cukinię, marchewkę i seler kroimy w średnią kostkę, a pomidor w łódeczki. Tofu kroimy na plastry o grubości 2 cm, układamy na talerzu i polewamy sosem sojowym, odstawiamy (najlepiej zamarynować tofu kilka godzin przed, ale nie jest to konieczne). W dużym garnku rozgrzewamy trzy łyżki oliwy. Szklimy cebulę i po chwili dorzucamy czosnek, a następnie warzywa pokrojone w kostkę. Przykrywamy i dusimy przez 2 minuty. Całość zalewamy gorącym bulionem i dodajemy do garnka różyczki. Gotujemy na średnim ogniu przez 30 minut. Korzystając z wolnej chwili smażymy plastry tofu na oleju do uzyskania brązowego koloru. Gdy warzywa staną się miękkie miksujemy zupę przy pomocy blendera ręcznego, doprawiamy solą i pieprzem cytrynowym. Na koniec wrzucamy podarty na mniejsze kawałki jarmuż, po minucie przekładamy zupę do miseczki. Podajemy z dużą ilością posiekanego szczypiorku, pomidorem i smażonym tofu.
Smacznego!

środa, 8 lipca 2015

Lato na patelni

Wczoraj zafundowaliśmy sobie sporą dawkę ruchu. Uwielbiam rowerowe wypady za miasto. Przystanek nad jeziorem, a po jakimś czasie burczenie w brzuchu. Obiad musiał być sycący i szybki, bez zahaczania o sklep. Kuchenne zapasy jak zawsze nie zawiodły. Postanowiłam urządzić na patelni letnią rewię, którą zdecydowałam się przyprawić czymś zupełnie nieoczywistym. Wyszedł kosmos!
No dobrze, już zdradzam. Wspaniałą przyprawą okazała się starta pestka awokado.
Pestka nie jest trująca, dowiedziałam się o tym jakiś czas temu. Co więcej, to prawdziwy skarb dla naszego organizmu. Więcej informacji TUTAJ. Moja mama już przyrządza z niej herbatkę, a ja sypnęłam trochę do obiadu. Wystarczy obrać pestkę ze skorupki, zetrzeć na tarce i zostawić w słonecznym miejscu do wysuszenia. Przechowywać w zamkniętym słoiku, z dala od światła.
























Lato na patelni:
2 porcje
2 szklanki ugotowanej ciecierzycy,
4 duże rzodkiewki,
1 szklanka świeżego groszku,
kostka BIO tofu marynowanego (firmy Polsoja),
4 suszone pomidory z oleju/oliwy,
3 ząbki czosnku,
1 łyżeczka suszonej pestki awokado,
olej,
3 łyżki sosu sojowego,
sól i pieprz do smaku.

Tofu i rzodkiewkę kroimy w sporą kostkę, a suszone pomidory i czosnek w grube paski. Na patelni rozgrzewamy 3 łyżki oleju. Wrzucamy tofu i smażymy, co chwilę mieszając, aby zrobiło się brązowe z każdej strony. Dorzucamy czosnek, groszek, rzodkiewkę i pomidory. Podsmażamy na średnim ogniu przez 2 minuty, a następnie wrzucamy ciecierzycę, sos sojowy oraz suszoną pestkę. Dusimy pod przykryciem przez kilka minut. Doprawiamy solą i pieprzem według uznania. Smacznego :)




niedziela, 5 lipca 2015

Klasyczny wege obiad

Czerwiec zawrócił mi w głowie. Kuchenne czary zeszły na dalszy plan, a ja spędziłam sporo czasu na powietrzu, delektując się smakiem słodkich truskawek i równie słodkiego groszku. Niestety sezon powoli się kończy, więc schodzę na ziemię i wracam do gotowania. 
W okresie letnim często przygotowuję młode ziemniaczki z oliwą i przyprawami. Dziś do piekarnika trafiły nie tylko one. Dla towarzystwa wrzuciłam marchewki, które nadały obiadowi niepowtarzalnej słodyczy. 
Oprócz tego przygotowałam kalarepę smażoną w mojej ulubionej panierce. 
Prawdziwa warzywna uczta!






















Klasyczny wege obiad:
1kg młodych ziemniaczków,
3 łyżki oliwy,
2-3 łyżki przyprawy do ziemniaków (bez glutaminianu sodu)*,
2 spore szczypty soli,
3 szczypty pieprzu.

1/2 kg małej marchewki,
kilka gałązek świeżego tymianku,
szczypta cukru trzcinowego,
1 łyżka masła orzechowego,
2 łyżki oliwy.

1 duża kalarepa,
1/2 szklanki mąki kukurydzianej (może być inna),
4 łyżki zmielonego siemienia lnianego,
gorąca woda,
1/2 łyżeczki majeranku, 
1 łyżeczka słodkiej papryki
olej,
sól, pieprz

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Ziemniaczki myjemy i obieramy. Kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy do woreczka i dodajemy oliwę oraz przyprawy. Potrząsamy woreczkiem, niech wszystkie składniki dokładnie się połączą. Wysypujemy do naczynia żaroodpornego i pieczemy przez 30-40 minut, mieszając co jakiś czas. Marchewki dokładnie myjemy, kroimy na pół. W miseczce mieszamy cukier, tymianek, oliwę oraz masło orzechowe. Dokładnie łączymy z marchewką, a następnie układamy ją na papierze do pieczenia i umieszczamy w piekarniku na 20 minut. W czasie pieczenia ziemniaczków i marchewki przygotowujemy kalarepkę. Obieramy ją i kroimy na centymetrowe plastry. Siemię lniane zalewamy gorącą wodą (około 20 łyżek stołowych), a następnie dodajemy majeranek, szczyptę soli i pieprzu. Odstawiamy na 2 minuty. Siemię powinno mieć konsystencję gluta. Na talerzyk wysypujemy mąkę i mieszamy ją z papryką. Obtaczamy plaster kalarepy w naszym glucie z siemienia, a następnie w mące. Smażymy na dobrze rozgrzanym oleju ( ja niezmiennie używam oleju z pestek winogron), aż panierka zrobi się brązowa. 























Nasze warzywne cuda układamy na talerzu. Podajemy z plastrami świeżego ogórka i sosem czosnkowym. Podane proporcje nakarmią dwie bardzo głodne osoby. Smażona kalarepka świetnie smakuje na zimno i może być dodatkiem do kanapek. Życzę smacznego! 

























*przyprawę do ziemniaków kupuję w Polo Markecie. Na opakowaniu widnieje nazwa `Nuta Smaku`. Jest to moja ulubiona kompozycja przypraw.

środa, 17 czerwca 2015

Ogórkowe zawijasy z pastą awokado

Szybka i zdrowa przekąska, która umili wieczór przy filmie, weekendową imprezę lub grilla. 
Zamiast pasty z awokado możecie wysmarować plastry ogórka hummusem, roślinnym twarożkiem z nerkowca albo inną ulubioną pastą. Zawijasy pięknie prezentują się na talerzu i są pyszne. Serio!























Ogórkowe zawijasy z pastą awokado:
2 długie ogórki,
dojrzałe awokado,
sok z 1/2 cytryny,
4 listki świeżej bazylii,
1 ostra papryczka,
mały ząbek czosnku, 
łyżeczka płatków drożdżowych (opcjonalnie),
sól, pieprz,
sezam do posypania.

Do miseczki wkładamy miąższ z awokado i sok z cytryny. Dokładnie ugniatamy widelcem, a następnie dorzucamy posiekaną bazylię, papryczkę, czosnek i resztę składników. Całość mieszamy, ewentualnie doprawiamy solą do smaku. Umyte ogórki kroimy na podłużne plastry. Najlepiej użyć do tego obieraczki do warzyw. Smarujemy każdy plaster odrobiną pasty i zawijamy w rulonik. Na koniec posypujemy sezamem. Macie blender z pojemnikiem? Możecie go użyć do przygotowania pasty. Nie jest to jednak konieczne, widelec świetnie radzi sobie z dojrzałym awokado. 
Ładujcie do środka pokrojone w słupki tofu lub młodą marchewkę. Jeśli zawijasy będą się rozpadać, użyjcie wykałaczek. Eksperymentujcie ze składnikami, w końcu mamy ich teraz pod dostatkiem.
Smacznego!




piątek, 29 maja 2015

Kanapki z tempehem

Przyznam się. Ostatnio nie chciało mi się robić obiadu, więc usmażyłam tempeh (klik) i przygotowałam kanapki. Nie myślcie tylko, że na tym się skończyło. O nie. Dorzuciłam wszystko, co było w zasięgu ręki i przygotowałam szybki sos (tak, wiem jestem od niego uzależniona). Zaniosłam do pokoju, postawiłam na stole, a K. mówi: nie robisz zdjęcia? Cwaniaczek, jedzenie zimne to nie ma żalu, że czekać trzeba. 
No dobra, łapcie wypasione kanapki z pysznym tempehem.


























Kanapki z tempehem:
200 g tempehu,
świeży ogórek,
rzodkiewka,
czerwona cebula,
połówka awokado,
sałata,
pietruszka, szczypiorek,
sos czosnkowy: jogurt naturalny, ząbek czosnku, sól, pieprz,
sos sojowy,
łyżka sezamu lub innych nasion/ pestek
olej do smażenia,
ulubione pieczywo (u mnie chleb żytni na zakwasie).

Tempeh kroimy w wąskie paski o grubości około 2 cm. Wrzucamy do miski i obficie skrapiamy sosem sojowym. Odstawiamy na 30 minut. W międzyczasie kroimy resztę składników na plasterki (oczywiście oprócz sałaty) i przygotowujemy sos. Marynowany tempeh smażymy z każdej strony na rozgrzanym oleju do uzyskania brązowego koloru. 
Solidnie wypychamy kanapkę wszystkimi składnikami, a na koniec polewamy całość sosem czosnkowym, posypujemy sezamem, pietruszką i szczypiorkiem. Gotowe! Możecie użyć innych składników, np. dodać pieczone w oliwie warzywa, smażone tofu lub inne pyszności, które najbardziej lubicie.
Życzę Wam udanego weekendu! 
M.

poniedziałek, 25 maja 2015

Faszerowane bataty

Złapał mnie mega głód, więc musiałam się wysilić. Zajrzałam do szafki, w której wylegiwały się bataty.
Sztuk trzy. Przeszukałam jeszcze kilka moich tajnych kryjówek. Zbiórka na kuchennym blacie, chwila kombinowania, oświecenie. Czemu tak rzadko faszeruję warzywa? Pora to zmienić.
Ten przepis tylko z pozoru wydaje się trudny, jeśli dobrze się zorganizujecie pójdzie gładko.
























Faszerowane bataty
dwie bardzo duże porcje
3 średnie bataty,
200-300 g ugotowanej ciecierzycy (u mnie czarna),
3 łyżki oliwy z oliwek,
1/2 łyżeczki kuminu rzymskiego
1 łyżeczka wędzonej papryki ostrej,
1/2 łyżeczki kolendry
1/4 łyżeczki soli (może być mniej),
sos:
2-3 łyżki jasnej pasty tahini,
2 drobno posiekane ząbki czosnku,
sok z 1/2 cytryny,
1/2 pęczka posiekanego koperku,
pół szklanki wody lub niesłodzonego mleka roślinnego,
sałatka:
250 g pomidorków koktajlowych,
1/2 posiekanego pęczka pietruszki,
1/2 soku z pomarańczy lub cytryny,
szczypta chili i 3 szczypty czosnku granulowanego.
dodatkowo:
1 szklanka ryżu basmati,
opcjonalnie: marynowane w sosie sojowym, a potem smażone kostki tempehu.
Przygotowanie:
Bataty kroimy na pół. Spryskujemy lub smarujemy oliwą z każdej strony. Na blaszce rozkładamy papier do pieczenia i kładziemy ziemniaki skórką do góry. Ugotowaną ciecierzycę mieszamy z przyprawami i oliwą (2 łyżki). Rozsypujemy ją obok batatów. Wkładamy do rozgrzanego (180 stopni termoobieg), pieczemy około 30 minut, co jakiś czas mieszając ciecierzycę.

W międzyczasie dokładnie łączymy wszystkie składniki sosu. Odstawiamy. 
Pomidory kroimy w mniejsze kawałki i dodajemy resztę składników. Niech smaki się przegryzą.
Ryż gotujemy według wskazówek na opakowaniu.

Kiedy bataty zrobią się miękkie, wyjmujemy je na talerz. Delikatnie rozgniatamy środek, posypujemy upieczoną ciecierzycą, sałatką z pomidorów i sosem. Podajemy z ryżem i smażonym tempehem.



wtorek, 12 maja 2015

Zapiekanka z ryżem i szparagami

Wczoraj wróciłam do domu z pęczkiem zielonych szparagów. Miała powstać zupa, ale zmieniłam zdanie i przygotowałam zapiekankę. Główki świeżych szparagów powinny być nierozwinięte, a końcówki wilgotne.
Ja wybieram zielone, ponieważ w przeciwieństwie do białych, nie trzeba ich obierać. Jeśli wolicie te drugie, sięgajcie po grubsze okazy, a do ściągania skórki używajcie obieraczki do warzyw.
Zapiekanka z ryżem i szparagami
250 g zielonych szparagów,
200 g ryżu do risotto (np. arborio),
2 średnie cebule,
750 ml bulionu warzywnego,
ząbek czosnku,
2 łyżki sosu sojowego,
3 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1/3 szklanki mleka roślinnego,
100 g drobno startego żółtego sera (vegan lub na podpuszczce mikrobiologicznej),
100 g mozzarelli pokrojonej w kostkę (jak wyżej),
3 łyżki oliwy,
sól, pieprz.

Szparagi myjemy, ewentualnie odcinamy zdrewniałe końcówki. Kroimy na kawałki (2-3 cm). Cebulę i czosnek drobno siekamy, a następnie wrzucamy do garnka na rozgrzaną oliwę. Smażymy przez minutę, dodajemy szparagi i ryż. Zalewamy bulionem, wlewamy sos sojowy i gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut. Na koniec doprawiamy pieprzem i solą. Ryż powinien wchłonąć całą wodę.W międzyczasie zalewamy siemię 3 łyżkami wrzątku. Po 5 minutach mieszamy z mozzarellą i mlekiem roślinnym. Przygotowujemy naczynie do zapiekania. Ja użyłam okrągłej foremki silikonowej o średnicy 22 cm, której nie trzeba smarować tłuszczem przed pieczeniem. Jeśli macie inną, potraktujcie ją olejem lub oliwą.
Połowę zawartości garnka kładziemy na wierzch formy, wygładzamy i smarujemy miksturą z siemieniem i mozzarellą. Posypujemy żółtym serem. Przykrywamy drugą warstwą i czynność powtarzamy, kończąc na serze. Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg) przez 30-40 minut. 














Dziś przyszedł do mnie CUD MIÓD BOX, który skomponowała Marta Dymek. 
Same pyszności! :)
Przypominam, że na facebooku trwa konkurs z nagrodami od sklepu internetowego Biolada.
Zapraszam do udziału  KLIK
Ściskam
M.

sobota, 2 maja 2015

Wege grill

Na początku mojej bezmięsnej ścieżki na ruszcie lądowały parówki sojowe, warzywne szaszłyki z tofu i ziemniaki. Każdy sezon przynosił nowe pomysły, które sprawiły, że grillowanie stało się prawdziwą ucztą. Banan, ananas, brzoskwinia, awokado, cebula, kalafior, cukinia, kolorowe sałatki, tempeh, tofu, grzyby, seitan, strączkowe kotleciki, surowe warzywa, hummus, pesto, sosy, mnóstwo nowych przypraw.. mogłabym wymieniać w nieskończoność. Dziś nie udał się piknik pod chmurką, czekamy na lepszą pogodę. Postanowiłam jednak zrekompensować stratę i przygotowałam co nieco w domu.
Sałatka
1 kubek ugotowanej ciecierzycy,
1 czerwona cebula pokrojona w piórka,
5 suszonych pomidorów pokrojonych w paski,
3 podarte na małe kawałki liście sałaty,
6 oliwek pokrojonych w plasterki,
posiekany szczypiorek,
szczypta chili,
1/2 łyżeczki oregano.
dip:
1/2 dojrzałego awokado,
łyżeczka musztardy sarepskiej,
łyżka soku z cytryny,
1/4 łyżeczki czarnej soli,
posiekany ząbek czosnku,
szczypta soli, pieprz do smaku.
Miksujemy w blenderze na gładką masę.
Wszystkie składniki łączymy z dipem i dokładnie mieszamy. Odstawiamy sałatkę na 10 minut.
sos BBQ
3/4 kubka przecieru pomidorowego,
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki wędzonej papryki (słodkiej),
3 szczypty pieprzu cayenne/ chili w proszku,
2 łyżeczki octu jabłkowego,
2 łyżki ciemnego sosu sojowego,
1/2 łyżeczki granulowanego czosnku,
szczypta soli i pieprzu.
Wszystkie składniki wrzucamy do rondelka. Podgrzewamy na małym ogniu przez 15 minut, aż sos zrobi się gęsty. Co jakiś czas mieszamy drewnianą łyżką. Taki sos świetnie pasuje do grillowanego tempehu lub kotlecików. Dziś urozmaiciły smak seitanowych burgerów (klik).
Grillowane tofu najczęściej podaję z sosem czosnkowym, który uwielbiam. 
Mały jogurt naturalny (w wersji roślinnej sojowy) łączę z posiekanym ząbkiem czosnku, szczyptą soli i sporą ilością świeżo zmielonego pieprzu. Czasami dodaję też łyżkę posiekanego koperku, pietruszki i szczypiorku. Czekam kilka minut, żeby smaki się przegryzły i gotowe.



















To tylko przedsmak tego, co będzie się działo w sezonie letnim. Z niecierpliwością czekam na lokalne warzywa i nasze ogródkowe plony. Piszcie, jakie są Wasze ulubione przysmaki z rusztu.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Makaron z groszkiem i ciecierzycą

Awokado, kasza jaglana, ciecierzyca. Magiczna trójka, dzięki której zawsze uda się wyczarować coś smacznego i pożywnego. Kulinarna miłość. O tak.
W sobotni poranek ukręciłam hummus, a resztę ugotowanej ciecierzycy wykorzystałam do niedzielnego obiadu. Jeśli macie duży zamrażalnik, zachęcam do ugotowania większej ilości ciecierzycy i zamrożenia jej w woreczkach. Takie rozwiązanie w moim odczuciu jest lepsze od kupowania puszek, które nie są obojętne dla naszego zdrowia. Oczywiście to tylko sugestia. 
Gotowana ciecierzyca przyda się do wspomnianego już hummusu, orzeszków lub dań obiadowych. Właśnie! Przedstawiam Wam kolejną propozycję na szybki obiad. 
Makaron orkiszowy z groszkiem i ciecierzycą
przepis na dwie porcje

Składniki:
niecałe 2 szklanki makaronu orkiszowego,
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy,
1/2 szklanki zielonego groszku (może być mrożony),
1 czerwona cebula,
2 ząbki czosnku,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
garść nerkowców,
łyżka sosu sojowego,
2 łyżki wody,
oliwa
kolorowy pieprz

Przygotowanie:
Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Odcedzamy. Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy. Jeśli używamy mrożonego groszku, przelewamy go wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy trzy łyżki oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek. Po chwili dorzucamy groszek, ciecierzycę, nerkowce, wodę, sos sojowy i słodką paprykę. Dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy makaron i całość dokładnie mieszamy. Doprawiamy pieprzem. Gotowe!
Tak przygotowane danie możecie zabrać w pudełku do pracy, świetnie smakuje również na zimno.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kotleciki jaglane, warzywa i sos tahini

Sporo dni ciszy w internetowym świecie. Zmiany, dużo wątpliwości, nowe ścieżki. 
Wakacje blogowe nie wiązały się z brakiem kulinarnego rozwoju, wręcz przeciwnie.
 Gotowanie, głównie dzięki fantastycznym blogerom, sprawia mi wiele radości. Sporo się nauczyłam. Uwielbiam częstować innych, chociaż nie potrafię przyjmować komplementów, zawsze są dla mnie niesamowitą mobilizacją. Dziś mam dla Was przepis szybki i łatwy w wykonaniu, do którego skłonił mnie leniwy poniedziałek, a jakże! Wytargałam mrożoną mini marchewkę, brukselki i resztę kaszy jaglanej ze śniadania. Taki kuchenny recykling :) Pamiętajcie, że kasza jaglana jest bardzo zdrowa (KLIK) i warto ją jeść codziennie.

Kotleciki jaglane:

2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej,
cebula (pokrojona w drobną kostkę),
marchewka (starta na drobnych oczach),
łyżka sosu sojowego,
posiekana natka pietruszki (4 łyżki),
bułka tarta (+/- pół szklanki),
sól, pieprz kolorowy
2 łyżki oleju

Kaszę jaglaną blendujemy z sosem sojowym i olejem do uzyskania gładkiej masy. Dodajemy resztę składników i mieszamy łyżką. Jeśli masa jest zbyt lepka, dodajemy więcej bułki tartej.
 Formujemy spłaszczone kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju.

Przed usmażeniem kotlecików, w osolonej wodzie gotujemy po jednej miseczce brukselek i marchewek mini (mrożonka). Odcedzamy i polewamy sosem tahini, który świetnie będzie pasował także do kotlecików.

Sos tahini (pochodzi z książki Jadłonomii): 
1/4 szkl. tahini
1/4 szkl. wody
pół ząbka czosnku (lub więcej jeśli lubicie)
łyżka soku z cytryny
sól i pieprz

Wszystkie składniki wkładamy do słoika, zamykamy i wstrząsamy do uzyskania kremowej konsystencji. Smacznego :)