niedziela, 21 czerwca 2015

Pasta z wędzonym tofu

W zeszłym roku moje podniebienie zostało opanowane przez seler a'la ryba po grecku. Właśnie wtedy przekonałam się do smaku nori. Później było wegańskie sushi, które do dziś serwuję na specjalne okazje. Połączenie arkusza sprasowanych wodorostów z wędzonym tofu zapoczątkowało eksperymenty. Pasta na kanapki okazała się strzałem w dziesiątkę. Bardzo zasmakowała mojej mamie, więc od czasu do czasu przynoszę jej słoiczek. Lubię sprawiać takie kulinarne przyjemności osobom, które są mi bliskie.
Pasta z wędzonym tofu:
1 kostka wędzonego tofu BIO (firmy Polsoja),
1 arkusz nori
1 mała czerwona papryka
1 łyżeczka musztardy,
łyżka sosu sojowego,
mała cebula,
4 łyżki oliwy lub oleju,
1/3 łyżeczki wędzonej papryki w proszku (opcjonalnie),
2 łyżki posiekanego szczypiorku,
szczypta soli,
pieprz.

Paprykę i cebulę kroimy w drobną kostkę. Odstawiamy. Tofu i arkusz nori rozrywamy na mniejsze kawałki, dodajemy resztę składników i dokładnie miksujemy za pomocą blendera. Wrzucamy paprykę i cebulę. Całość mieszamy łyżką. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Gotowe.
Smarowidło bardzo przypomina pastę z makreli, którą jadałam w dzieciństwie. Jeśli nie macie wędzonego tofu, możecie spróbować z naturalnym lub marynowanym. W pierwszej opcji radzę dodać więcej sosu sojowego, a w drugiej całkowicie go pominąć. Chodzi mi po głowie połączenie tej pasty z czarnymi oliwkami. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Życzę Wam dobrego tygodnia!

środa, 17 czerwca 2015

Ogórkowe zawijasy z pastą awokado

Szybka i zdrowa przekąska, która umili wieczór przy filmie, weekendową imprezę lub grilla. 
Zamiast pasty z awokado możecie wysmarować plastry ogórka hummusem, roślinnym twarożkiem z nerkowca albo inną ulubioną pastą. Zawijasy pięknie prezentują się na talerzu i są pyszne. Serio!























Ogórkowe zawijasy z pastą awokado:
2 długie ogórki,
dojrzałe awokado,
sok z 1/2 cytryny,
4 listki świeżej bazylii,
1 ostra papryczka,
mały ząbek czosnku, 
łyżeczka płatków drożdżowych (opcjonalnie),
sól, pieprz,
sezam do posypania.

Do miseczki wkładamy miąższ z awokado i sok z cytryny. Dokładnie ugniatamy widelcem, a następnie dorzucamy posiekaną bazylię, papryczkę, czosnek i resztę składników. Całość mieszamy, ewentualnie doprawiamy solą do smaku. Umyte ogórki kroimy na podłużne plastry. Najlepiej użyć do tego obieraczki do warzyw. Smarujemy każdy plaster odrobiną pasty i zawijamy w rulonik. Na koniec posypujemy sezamem. Macie blender z pojemnikiem? Możecie go użyć do przygotowania pasty. Nie jest to jednak konieczne, widelec świetnie radzi sobie z dojrzałym awokado. 
Ładujcie do środka pokrojone w słupki tofu lub młodą marchewkę. Jeśli zawijasy będą się rozpadać, użyjcie wykałaczek. Eksperymentujcie ze składnikami, w końcu mamy ich teraz pod dostatkiem.
Smacznego!




czwartek, 11 czerwca 2015

Kolorowa zupa z tofu

Nieśmiało przywołuję lato kolorową zupą, którą ugotowałam w dzisiejsze popołudnie. 
Tym razem świeże warzywa zażyły kąpieli w towarzystwie amarantusa, ziół oraz smażonego tofu. 
Na koniec dodałam do zupy wegańskie pesto z suszonych pomidorów. 
























Kolorowa zupa z tofu
2 duże, młode marchewki,
1 por (biała część),
mały kawałek selera,
1 pietruszka,
1 duża cebula,
3 pomidory (najlepiej odmiana Lima),
100 g świeżego groszku,
150 g amarantusa,
250 g tofu wędzonego lub z pomidorami i bazylią firmy Polsoja,
1,5 l bulionu warzywnego,
2 łyżki posiekanych świeżych ziół (bazylia, oregano, rozmaryn, tymianek) lub 4 łyżki suszonych.
oliwa, olej,
sól, pieprz. 

Warzywa kroimy w kostkę. Groszek wyjmujemy ze strąków. W garnku rozgrzewamy dwie łyżki oliwy. Wrzucamy cebulę, a po chwili resztę warzyw (oprócz pomidorów i groszku). Dusimy na małym ogniu przez dwie minuty. Dodajemy amarantus i zalewamy bulionem. Gotujemy 15 minut. W Tofu kroimy w kostkę (około 2 cm) i smażymy na rozgrzanym oleju, aż nabierze brązowego koloru. Do zupy wrzucamy groszek, pomidory oraz zioła. Gotujemy 5 minut, doprawiamy solą i pieprzem. Zupa najlepiej smakuje z dodatkiem pesto rosso, które możecie kupić w sklepie. Ja przygotowałam własne, korzystając z wygranego, roślinnego parmezanu. Zmiksowałam na gładką masę: 60 g suszonych pomidorów (w oleju), 2 łyżki wegańskiego parmezanu (startego na małych oczkach), 25 g słonecznika, ząbek czosnku, 2 listki bazylii, łyżeczka octu balsamicznego, 4 łyżki oleju (możecie użyć tego spod pomidorów) lub oliwy, sól, pieprz. 













Niedawno firma Polsoja wypuściła na rynek tofu z certyfikatem BIO. W ofercie znalazły się nowe smaki: z ziołami, z pomidorami i bazylią, marynowane w sosie tamari. Kostki mają większą gramaturę i lepszą konsystencję. Zaczynam kulinarne eksperymenty, więc na blogu zaczną się pojawiać przepisy z ich wykorzystaniem. Od lat jestem wielką fanką wersji wędzonej, która regularnie trafia na kanapki, a w sezonie wygrzewa się na grillu. Warto włączyć tofu do swojej diety. Więcej informacji na stronie producenta (klik).

niedziela, 7 czerwca 2015

Tapioka z musem owocowym

Owocowe musy w naszych deserach często grają pierwsze skrzypce. Od wiosny do późnej jesieni towarzyszą kaszy jaglanej lub owsiance, za każdym razem maksymalnie rozpieszczając podniebienie.  
Dziś postanowiłam wyjąć z szafki paczkę tapioki, którą niedawno dostałam od teściowej. Zalałam ją mlekiem kokosowym domowej roboty i ugotowałam. W piątek dumnie niosłam do domu kobiałkę wypełnioną po brzegi soczystymi truskawkami. Spora część z prędkością światła wylądowała w moim żołądku, a resztę przerobiłam na niedzielny mus. O wrzucenie do rondelka prosił też rabarbar, stęsknił się za truskawkami, podobnie jak ja. Zobaczcie, co wyszło z tych kuchennych romansów.
Tapioka z musem owocowym
2 porcje
100 g tapioki
500 ml mleka kokosowego
1-2 łyżki cukru trzcinowego lub cukru z prawdziwą wanilią
mus:
miseczka truskawek,
2 laski rabarbaru,
4 listki świeżej mięty
łyżka cukru trzcinowego (opcjonalnie)

Tapiokę zalewamy mlekiem kokosowym i odstawiamy (moja moczyła się przez 3 godziny, ale godzina powinna wystarczyć). W międzyczasie przygotowujemy mus. Truskawki pozbawiamy szypułek, a rabarbar skórki. Kroimy owoce w mniejsze kawałki. Wrzucamy do rondelka, zasypujemy cukrem i czekamy chwilę, żeby puściły sok. Podgrzewamy na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając. Kiedy owoce się rozpadną i lekko zgęstnieją, wyłączamy gaz. Liście mięty drobno siekamy, a następnie łączymy je z musem. Tapiokę w mleku gotujemy do miękkości (10-15 minut) na małym ogniu. Pilnujemy, żeby nie przykleiła się do dna. Gotowe kuleczki powinny być przezroczyste. Na koniec słodzimy według uznania. W wysokiej szklance układamy warstwy. Najpierw solidna łyżka musu, potem tapioka, a na koniec reszta owocowego miksu. 
Polecam wstawić deser do lodówki na minimum godzinę. Schłodzony smakuje najlepiej. Zamiast szklanki możecie użyć słoika i zabrać go ze sobą do pracy lub nad jezioro. Kombinujcie z innymi owocami, których prawdziwy wysyp tuż tuż. Smacznego!
Jeśli nie macie tapioki możecie użyć kaszy jaglanej. Ugotujcie ją na mleku, dodajcie cukier i zblendujcie na gładką masę. Też będzie pysznie! 

piątek, 29 maja 2015

Kanapki z tempehem

Przyznam się. Ostatnio nie chciało mi się robić obiadu, więc usmażyłam tempeh (klik) i przygotowałam kanapki. Nie myślcie tylko, że na tym się skończyło. O nie. Dorzuciłam wszystko, co było w zasięgu ręki i przygotowałam szybki sos (tak, wiem jestem od niego uzależniona). Zaniosłam do pokoju, postawiłam na stole, a K. mówi: nie robisz zdjęcia? Cwaniaczek, jedzenie zimne to nie ma żalu, że czekać trzeba. 
No dobra, łapcie wypasione kanapki z pysznym tempehem.


























Kanapki z tempehem:
200 g tempehu,
świeży ogórek,
rzodkiewka,
czerwona cebula,
połówka awokado,
sałata,
pietruszka, szczypiorek,
sos czosnkowy: jogurt naturalny, ząbek czosnku, sól, pieprz,
sos sojowy,
łyżka sezamu lub innych nasion/ pestek
olej do smażenia,
ulubione pieczywo (u mnie chleb żytni na zakwasie).

Tempeh kroimy w wąskie paski o grubości około 2 cm. Wrzucamy do miski i obficie skrapiamy sosem sojowym. Odstawiamy na 30 minut. W międzyczasie kroimy resztę składników na plasterki (oczywiście oprócz sałaty) i przygotowujemy sos. Marynowany tempeh smażymy z każdej strony na rozgrzanym oleju do uzyskania brązowego koloru. 
Solidnie wypychamy kanapkę wszystkimi składnikami, a na koniec polewamy całość sosem czosnkowym, posypujemy sezamem, pietruszką i szczypiorkiem. Gotowe! Możecie użyć innych składników, np. dodać pieczone w oliwie warzywa, smażone tofu lub inne pyszności, które najbardziej lubicie.
Życzę Wam udanego weekendu! 
M.

poniedziałek, 25 maja 2015

Faszerowane bataty

Złapał mnie mega głód, więc musiałam się wysilić. Zajrzałam do szafki, w której wylegiwały się bataty.
Sztuk trzy. Przeszukałam jeszcze kilka moich tajnych kryjówek. Zbiórka na kuchennym blacie, chwila kombinowania, oświecenie. Czemu tak rzadko faszeruję warzywa? Pora to zmienić.
Ten przepis tylko z pozoru wydaje się trudny, jeśli dobrze się zorganizujecie pójdzie gładko.
























Faszerowane bataty
dwie bardzo duże porcje
3 średnie bataty,
200-300 g ugotowanej ciecierzycy (u mnie czarna),
3 łyżki oliwy z oliwek,
1/2 łyżeczki kuminu rzymskiego
1 łyżeczka wędzonej papryki ostrej,
1/2 łyżeczki kolendry
1/4 łyżeczki soli (może być mniej),
sos:
2-3 łyżki jasnej pasty tahini,
2 drobno posiekane ząbki czosnku,
sok z 1/2 cytryny,
1/2 pęczka posiekanego koperku,
pół szklanki wody lub niesłodzonego mleka roślinnego,
sałatka:
250 g pomidorków koktajlowych,
1/2 posiekanego pęczka pietruszki,
1/2 soku z pomarańczy lub cytryny,
szczypta chili i 3 szczypty czosnku granulowanego.
dodatkowo:
1 szklanka ryżu basmati,
opcjonalnie: marynowane w sosie sojowym, a potem smażone kostki tempehu.
Przygotowanie:
Bataty kroimy na pół. Spryskujemy lub smarujemy oliwą z każdej strony. Na blaszce rozkładamy papier do pieczenia i kładziemy ziemniaki skórką do góry. Ugotowaną ciecierzycę mieszamy z przyprawami i oliwą (2 łyżki). Rozsypujemy ją obok batatów. Wkładamy do rozgrzanego (180 stopni termoobieg), pieczemy około 30 minut, co jakiś czas mieszając ciecierzycę.

W międzyczasie dokładnie łączymy wszystkie składniki sosu. Odstawiamy. 
Pomidory kroimy w mniejsze kawałki i dodajemy resztę składników. Niech smaki się przegryzą.
Ryż gotujemy według wskazówek na opakowaniu.

Kiedy bataty zrobią się miękkie, wyjmujemy je na talerz. Delikatnie rozgniatamy środek, posypujemy upieczoną ciecierzycą, sałatką z pomidorów i sosem. Podajemy z ryżem i smażonym tempehem.



wtorek, 19 maja 2015

Pesto z liści rzodkiewki

Właśnie tak. Liście rzodkiewki, które często lądują w śmietniku są idealnym materiałem na pesto. Podobne cuda można tworzyć z natki pietruszki lub marchewki, więc jeśli macie dostęp do ekologicznych warzyw śmiało wrzucajcie zieleninę do blendera. Samo zdrowie! 

























Pesto z liści rzodkiewki
Liście rzodkiewki z jednego pęczka,
60 g ulubionych orzechów/pestek (ja użyłam nerkowców),
ząbek czosnku,
czubata łyżka płatków drożdżowych (opcjonalnie) lub wegańskiego parmezanu,
100 ml dobrej jakości oliwy/oleju,
łyżka soku z cytryny,
sól, kolorowy pieprz

Liście dokładnie myjemy, orzechy prażymy na suchej patelni przez 2 minuty. Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze (najlepszy będzie taki z pojemnikiem) i rozdrabniamy na gładką masę. Przedkładamy do słoiczka, wierzch skrapiamy oliwą i posypujemy świeżo zmielonym pieprzem.

Wymieszaj pesto z gorącym makaronem i ciesz się szybkim obiadem.
Inne opcje? Dodatek do sałatki z młodych ziemniaczków, świeżych ziół, rukoli i octu balsamicznego, do zupy, pasztecików z ciasta francuskiego lub pysznej kanapki z plastrem pomidora.
Smacznego! 

wtorek, 12 maja 2015

Zapiekanka z ryżem i szparagami

Wczoraj wróciłam do domu z pęczkiem zielonych szparagów. Miała powstać zupa, ale zmieniłam zdanie i przygotowałam zapiekankę. Główki świeżych szparagów powinny być nierozwinięte, a końcówki wilgotne.
Ja wybieram zielone, ponieważ w przeciwieństwie do białych, nie trzeba ich obierać. Jeśli wolicie te drugie, sięgajcie po grubsze okazy, a do ściągania skórki używajcie obieraczki do warzyw.
Zapiekanka z ryżem i szparagami
250 g zielonych szparagów,
200 g ryżu do risotto (np. arborio),
2 średnie cebule,
750 ml bulionu warzywnego,
ząbek czosnku,
2 łyżki sosu sojowego,
3 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1/3 szklanki mleka roślinnego,
100 g drobno startego żółtego sera (vegan lub na podpuszczce mikrobiologicznej),
100 g mozzarelli pokrojonej w kostkę (jak wyżej),
3 łyżki oliwy,
sól, pieprz.

Szparagi myjemy, ewentualnie odcinamy zdrewniałe końcówki. Kroimy na kawałki (2-3 cm). Cebulę i czosnek drobno siekamy, a następnie wrzucamy do garnka na rozgrzaną oliwę. Smażymy przez minutę, dodajemy szparagi i ryż. Zalewamy bulionem, wlewamy sos sojowy i gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut. Na koniec doprawiamy pieprzem i solą. Ryż powinien wchłonąć całą wodę.W międzyczasie zalewamy siemię 3 łyżkami wrzątku. Po 5 minutach mieszamy z mozzarellą i mlekiem roślinnym. Przygotowujemy naczynie do zapiekania. Ja użyłam okrągłej foremki silikonowej o średnicy 22 cm, której nie trzeba smarować tłuszczem przed pieczeniem. Jeśli macie inną, potraktujcie ją olejem lub oliwą.
Połowę zawartości garnka kładziemy na wierzch formy, wygładzamy i smarujemy miksturą z siemieniem i mozzarellą. Posypujemy żółtym serem. Przykrywamy drugą warstwą i czynność powtarzamy, kończąc na serze. Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg) przez 30-40 minut. 














Dziś przyszedł do mnie CUD MIÓD BOX, który skomponowała Marta Dymek. 
Same pyszności! :)
Przypominam, że na facebooku trwa konkurs z nagrodami od sklepu internetowego Biolada.
Zapraszam do udziału  KLIK
Ściskam
M.

czwartek, 7 maja 2015

Szybka pasta z soczewicy

Złapałam wiatr w żagle. Na horyzoncie nowe perspektywy związane z moją pasją (klik), metamorfoza balkonu powoli dobiega końca, pogoda coraz piękniejsza. Wspaniale. Czas na gotowanie wciąż mocno ograniczony, ale nie zapominam o blogu. Dziś mam dla Was szybki przepis na pastę z soczewicy, która jest modyfikacją receptury na pyszne kotleciki mojej mamy.
Pasta z soczewicy
3/4 szklanki wypłukanej na sicie czerwonej soczewicy,
1 średnia cebula pokrojona w kostkę,
1 duży ząbek czosnku drobno posiekany,
1 mała czerwona papryka pokrojona w kostkę
1 łyżeczka wędzonej papryki ostrej,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
1 łyżka sosu sojowego,
olej/oliwa,
sól, pieprz
1-2 szklanki wody

Na dużej patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju lub oliwy. Wrzucamy cebulę, paprykę i przyprawy. Mieszamy i dusimy pod przykryciem przez minutę. Następnie dodajemy czosnek i soczewicę. Całość zalewamy wodą, przykrywamy i gotujemy przez 10-15 min, aż soczewica będzie miękka i wchłonie wodę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, ewentualnie wędzoną papryką (jeśli lubicie mocny aromat wędzonki). Gotowe. 

 Rozglądajcie się za wędzoną papryką, świetna przyprawa!

sobota, 2 maja 2015

Wege grill

Na początku mojej bezmięsnej ścieżki na ruszcie lądowały parówki sojowe, warzywne szaszłyki z tofu i ziemniaki. Każdy sezon przynosił nowe pomysły, które sprawiły, że grillowanie stało się prawdziwą ucztą. Banan, ananas, brzoskwinia, awokado, cebula, kalafior, cukinia, kolorowe sałatki, tempeh, tofu, grzyby, seitan, strączkowe kotleciki, surowe warzywa, hummus, pesto, sosy, mnóstwo nowych przypraw.. mogłabym wymieniać w nieskończoność. Dziś nie udał się piknik pod chmurką, czekamy na lepszą pogodę. Postanowiłam jednak zrekompensować stratę i przygotowałam co nieco w domu.
Sałatka
1 kubek ugotowanej ciecierzycy,
1 czerwona cebula pokrojona w piórka,
5 suszonych pomidorów pokrojonych w paski,
3 podarte na małe kawałki liście sałaty,
6 oliwek pokrojonych w plasterki,
posiekany szczypiorek,
szczypta chili,
1/2 łyżeczki oregano.
dip:
1/2 dojrzałego awokado,
łyżeczka musztardy sarepskiej,
łyżka soku z cytryny,
1/4 łyżeczki czarnej soli,
posiekany ząbek czosnku,
szczypta soli, pieprz do smaku.
Miksujemy w blenderze na gładką masę.
Wszystkie składniki łączymy z dipem i dokładnie mieszamy. Odstawiamy sałatkę na 10 minut.
sos BBQ
3/4 kubka przecieru pomidorowego,
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki wędzonej papryki (słodkiej),
3 szczypty pieprzu cayenne/ chili w proszku,
2 łyżeczki octu jabłkowego,
2 łyżki ciemnego sosu sojowego,
1/2 łyżeczki granulowanego czosnku,
szczypta soli i pieprzu.
Wszystkie składniki wrzucamy do rondelka. Podgrzewamy na małym ogniu przez 15 minut, aż sos zrobi się gęsty. Co jakiś czas mieszamy drewnianą łyżką. Taki sos świetnie pasuje do grillowanego tempehu lub kotlecików. Dziś urozmaiciły smak seitanowych burgerów (klik).
Grillowane tofu najczęściej podaję z sosem czosnkowym, który uwielbiam. 
Mały jogurt naturalny (w wersji roślinnej sojowy) łączę z posiekanym ząbkiem czosnku, szczyptą soli i sporą ilością świeżo zmielonego pieprzu. Czasami dodaję też łyżkę posiekanego koperku, pietruszki i szczypiorku. Czekam kilka minut, żeby smaki się przegryzły i gotowe.



















To tylko przedsmak tego, co będzie się działo w sezonie letnim. Z niecierpliwością czekam na lokalne warzywa i nasze ogródkowe plony. Piszcie, jakie są Wasze ulubione przysmaki z rusztu.
Pozdrawiam!

środa, 29 kwietnia 2015

Tapenada z suszonymi pomidorami

Czy lubię oliwki? Pięć lat temu odpowiedziałabym: `bleee.. nienawidzę!`. Dziś śmieję się z moich uprzedzeń i bez zastanowienia nurkuję widelcem do słoika. Znajoma przywiozła mi kiedyś słynną odmianę Kalamon, bardzo tęsknię za tym smakiem. Mniam! Dziś zrobiłam zmodyfikowaną wersję tapenady, czyli pasty z oliwek. Idealnego smaku nabiera następnego dnia. Dobra opcja na grilla, świetnie komponuje się z chrupiącą bagietką. Inną alternatywą jest połączenie tapenady z makaronem. Niezawodny mix. 















Tapenada z suszonymi pomidorami
15 oliwek (powinny być czarne, ale nie miałam),
10 suszonych pomidorów w oliwie,
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego,
średni ząbek czosnku,
4 łyżki oliwy (może być ta z pomidorów),
łyżeczka octu balsamicznego (opcjonalnie),
łyżka kaparów (opcjonalnie, ja nie miałam),
szczypta soli
łyżeczka suszonej bazylii/ 4 listki świeżej,
świeżo zmielony pieprz

Wszystkie składniki miksujemy w blenderze na pastę. Oliwę dodajemy stopniowo.
Doprawiamy pieprzem i gotowe.
Tapenada z czarnych oliwek wygląda mniej apetycznie, ale zaręczam, że jest równie smaczna. Jeszcze jedna sprawa. Straszna ze mnie gapa! Nie zauważyłam plamki na materiale, więc przepraszam za ten drobny szczegół. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Kolorowa sałatka

Zbliża się sezon, przede mną sporo majsterkowania i grzebania w ziemi, więc czas na gotowanie mam ograniczony. Ogródek i balkon same się nie ogarną. Ten tydzień będzie kulinarną improwizacją, opróżnianiem lodówki i szafek. Lubicie sałatki? Ja uwielbiam! Mogę wrzucić do miski kilka składników, polać sosem lub dobrą oliwą, wymieszać i gotowe. Świetna opcja na weekendowy piknik, a majówka tuż-tuż! 
Kolorowa sałatka
Składniki:
1 pomidor,
1 laska selera naciowego,
1/2 pęczka rzodkiewek,
mała cebula,
3 szklanki jarmużu lub innych liści,
1 szklanka ugotowanych strączków (użyłam fasoli mung, ale może to być ciecierzyca, czerwona fasola lub zielona soczewica),
2 łyżki posiekanego szczypiorku,
1/2 awokado,
1/2 świeżego ogórka,
sos:
 Wrzucamy do słoiczka: 3 łyżki oliwy+ 3 łyżki wody+ łyżka dowolnego słodu+ 2 łyżki soku z cytryny+ szczypta soli+ sporo świeżo mielonego pieprzu+ 1/2 łyżeczki musztardy+ drobno posiekany ząbek czosnku+ ulubione zioła. Zakręcamy i energicznie potrząsamy.
 Drugą opcją jest jogurt wymieszany z posiekanym ząbkiem czosnku+ łyżka posiekanego koperku i pietruszki. Sałatka z takim sosem ma krótszą trwałość.
Składniki kroimy na mniejsze kawałki. Przygotowujemy sos i całość dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 5 minut. Sałatka gotowa. Kombinujcie z dodatkami.
Powodzenia :)


sobota, 25 kwietnia 2015

Zupa z jarmużem i fasolą mung

Zupełnie zapomniałam o paczce fasoli mung, którą zamówiłam jakiś czas temu przez internet. Leżała na samym dnie wiklinowej skrzynki. Zaliczyła nocną kąpiel w wodzie, a rano wskoczyła do garnka. Myślałam chwilę, co by z niej wykombinować i zdecydowałam. Zupę!
























Zupa z jarmużem i fasolą mung
przepis na dwie porcje

1/2 szklanki suchej fasoli mung
1 kubek jarmużu,
1 średni ziemniak,
1 cebula,
2 ząbki czosnku,
1 litr bulionu warzywnego/ ewentualnie wody,
1 łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
1/2 łyżeczki kurkumy,
2 łyżki sosu sojowego,
2 łyżki oliwy,
sól, pieprz.

Fasolę mung moczymy przez noc w zimnej wodzie, rano odcedzamy na sitku i przepłukujemy. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną cebulę, czosnek i przyprawy. Mieszamy i smażymy chwilę na małym ogniu. Dodajemy fasolę oraz ziemniaki pokrojone w kostkę. Zalewamy bulionem i  gotujemy pod przykryciem przez około 30 min. Sprawdzamy, czy fasola się ugotowała. Na koniec wrzucamy umyte liście jarmużu, sos sojowy i doprawiamy szczyptą soli i sporą ilością pieprzu. Czekamy 5 minut, gotując bez przykrywki. Zupę podawajemy z natką pietruszki lub szczypiorkiem.
Nie macie dostępu do fasoli mung? Żaden problem. Do tego przepisu możecie użyć zielonej soczewicy, która jest podobna w smaku. Oprócz zupy przygotowałam fasolowy hummus. Pokażę go Wam na dniach. Życzę przyjemnego gotowania i smacznego obiadu! Jeśli macie chwilę, zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Sprawi mi to niesamowitą radość :)


czwartek, 23 kwietnia 2015

Krem z nerkowców

Smaczne śniadanie to podstawa dobrego dnia. Oprócz miseczki z owsianką zaopatrzoną w świeże owoce i orzechy, na stole pojawiają się kanapki. Żytnie pieczywo lub chlebek z kaszy jaglanej, a na nich strączkowe pasztety, smakowe hummusy, guacamole. Nieustannie wymyślam nowe wariacje lub wracam do starych, sprawdzonych przepisów. Przez kilka lat nazbierało się tego sporo, więc jest z czego wybierać.

W okresie zimowym rezygnuję z zagranicznych warzyw i używam domowych przetworów (ogórki, papryka, cukinia, suszone pomidory w oliwie), które wzbogacają smak kanapek. Jednak prawdziwa uczta zaczyna się wiosną i latem, kiedy na straganach pojawiają się lokalne rzodkiewki, pomidory, ogórki, sałata. Na moim parapecie już kiełkują nasiona, które w maju wylądują na balkonie i w ogródku. Szaleństwo! 

Dziś mam dla Was przepis na krem z nerkowców. Idealny do pieczywa, przekąsek, makaronu lub sushi. Najczęściej wybieram pierwszą opcję, delektując się delikatnym smakiem moich ulubionych orzechów.
Krem z nerkowców
1 szklanka orzechów nerkowca,
1/2 szklanki wody,
2 łyżki płatków drożdżowych,
1 łyżka soku z cytryny,
1/2 łyżki octu jabłkowego,
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego,
pieprz i sól.

Nerkowce zalewamy wodą i moczymy przed dwie godziny. Następnie odcedzamy, zalewamy wodą i dodajemy resztę składników. Całość rozdrabniamy blenderem na gładką masę. Doprawiamy solą i pieprzem według uznania. Posypujemy słodką papryką. Krem przechowujemy w lodówce, najlepiej w zamkniętym słoiczku. Wierzch warto polać odrobiną oliwy. Jeśli lubicie świeże zioła, polecam dodanie ich do smarowidła.

Smacznego!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Makaron z groszkiem i ciecierzycą

Awokado, kasza jaglana, ciecierzyca. Magiczna trójka, dzięki której zawsze uda się wyczarować coś smacznego i pożywnego. Kulinarna miłość. O tak.
W sobotni poranek ukręciłam hummus, a resztę ugotowanej ciecierzycy wykorzystałam do niedzielnego obiadu. Jeśli macie duży zamrażalnik, zachęcam do ugotowania większej ilości ciecierzycy i zamrożenia jej w woreczkach. Takie rozwiązanie w moim odczuciu jest lepsze od kupowania puszek, które nie są obojętne dla naszego zdrowia. Oczywiście to tylko sugestia. 
Gotowana ciecierzyca przyda się do wspomnianego już hummusu, orzeszków lub dań obiadowych. Właśnie! Przedstawiam Wam kolejną propozycję na szybki obiad. 
Makaron orkiszowy z groszkiem i ciecierzycą
przepis na dwie porcje

Składniki:
niecałe 2 szklanki makaronu orkiszowego,
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy,
1/2 szklanki zielonego groszku (może być mrożony),
1 czerwona cebula,
2 ząbki czosnku,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
garść nerkowców,
łyżka sosu sojowego,
2 łyżki wody,
oliwa
kolorowy pieprz

Przygotowanie:
Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Odcedzamy. Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy. Jeśli używamy mrożonego groszku, przelewamy go wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy trzy łyżki oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek. Po chwili dorzucamy groszek, ciecierzycę, nerkowce, wodę, sos sojowy i słodką paprykę. Dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy makaron i całość dokładnie mieszamy. Doprawiamy pieprzem. Gotowe!
Tak przygotowane danie możecie zabrać w pudełku do pracy, świetnie smakuje również na zimno.