wtorek, 12 maja 2015

Zapiekanka z ryżem i szparagami

Wczoraj wróciłam do domu z pęczkiem zielonych szparagów. Miała powstać zupa, ale zmieniłam zdanie i przygotowałam zapiekankę. Główki świeżych szparagów powinny być nierozwinięte, a końcówki wilgotne.
Ja wybieram zielone, ponieważ w przeciwieństwie do białych, nie trzeba ich obierać. Jeśli wolicie te drugie, sięgajcie po grubsze okazy, a do ściągania skórki używajcie obieraczki do warzyw.
Zapiekanka z ryżem i szparagami
250 g zielonych szparagów,
200 g ryżu do risotto (np. arborio),
2 średnie cebule,
750 ml bulionu warzywnego,
ząbek czosnku,
2 łyżki sosu sojowego,
3 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1/3 szklanki mleka roślinnego,
100 g drobno startego żółtego sera (vegan lub na podpuszczce mikrobiologicznej),
100 g mozzarelli pokrojonej w kostkę (jak wyżej),
3 łyżki oliwy,
sól, pieprz.

Szparagi myjemy, ewentualnie odcinamy zdrewniałe końcówki. Kroimy na kawałki (2-3 cm). Cebulę i czosnek drobno siekamy, a następnie wrzucamy do garnka na rozgrzaną oliwę. Smażymy przez minutę, dodajemy szparagi i ryż. Zalewamy bulionem, wlewamy sos sojowy i gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut. Na koniec doprawiamy pieprzem i solą. Ryż powinien wchłonąć całą wodę.W międzyczasie zalewamy siemię 3 łyżkami wrzątku. Po 5 minutach mieszamy z mozzarellą i mlekiem roślinnym. Przygotowujemy naczynie do zapiekania. Ja użyłam okrągłej foremki silikonowej o średnicy 22 cm, której nie trzeba smarować tłuszczem przed pieczeniem. Jeśli macie inną, potraktujcie ją olejem lub oliwą.
Połowę zawartości garnka kładziemy na wierzch formy, wygładzamy i smarujemy miksturą z siemieniem i mozzarellą. Posypujemy żółtym serem. Przykrywamy drugą warstwą i czynność powtarzamy, kończąc na serze. Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg) przez 30-40 minut. 














Dziś przyszedł do mnie CUD MIÓD BOX, który skomponowała Marta Dymek. 
Same pyszności! :)
Przypominam, że na facebooku trwa konkurs z nagrodami od sklepu internetowego Biolada.
Zapraszam do udziału  KLIK
Ściskam
M.

czwartek, 7 maja 2015

Szybka pasta z soczewicy

Złapałam wiatr w żagle. Na horyzoncie nowe perspektywy związane z moją pasją (klik), metamorfoza balkonu powoli dobiega końca, pogoda coraz piękniejsza. Wspaniale. Czas na gotowanie wciąż mocno ograniczony, ale nie zapominam o blogu. Dziś mam dla Was szybki przepis na pastę z soczewicy, która jest modyfikacją receptury na pyszne kotleciki mojej mamy.
Pasta z soczewicy
3/4 szklanki wypłukanej na sicie czerwonej soczewicy,
1 średnia cebula pokrojona w kostkę,
1 duży ząbek czosnku drobno posiekany,
1 mała czerwona papryka pokrojona w kostkę
1 łyżeczka wędzonej papryki ostrej,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
1 łyżka sosu sojowego,
olej/oliwa,
sól, pieprz
1-2 szklanki wody

Na dużej patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju lub oliwy. Wrzucamy cebulę, paprykę i przyprawy. Mieszamy i dusimy pod przykryciem przez minutę. Następnie dodajemy czosnek i soczewicę. Całość zalewamy wodą, przykrywamy i gotujemy przez 10-15 min, aż soczewica będzie miękka i wchłonie wodę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, ewentualnie wędzoną papryką (jeśli lubicie mocny aromat wędzonki). Gotowe. 

 Rozglądajcie się za wędzoną papryką, świetna przyprawa!

sobota, 2 maja 2015

Wege grill

Na początku mojej bezmięsnej ścieżki na ruszcie lądowały parówki sojowe, warzywne szaszłyki z tofu i ziemniaki. Każdy sezon przynosił nowe pomysły, które sprawiły, że grillowanie stało się prawdziwą ucztą. Banan, ananas, brzoskwinia, awokado, cebula, kalafior, cukinia, kolorowe sałatki, tempeh, tofu, grzyby, seitan, strączkowe kotleciki, surowe warzywa, hummus, pesto, sosy, mnóstwo nowych przypraw.. mogłabym wymieniać w nieskończoność. Dziś nie udał się piknik pod chmurką, czekamy na lepszą pogodę. Postanowiłam jednak zrekompensować stratę i przygotowałam co nieco w domu.
Sałatka
1 kubek ugotowanej ciecierzycy,
1 czerwona cebula pokrojona w piórka,
5 suszonych pomidorów pokrojonych w paski,
3 podarte na małe kawałki liście sałaty,
6 oliwek pokrojonych w plasterki,
posiekany szczypiorek,
szczypta chili,
1/2 łyżeczki oregano.
dip:
1/2 dojrzałego awokado,
łyżeczka musztardy sarepskiej,
łyżka soku z cytryny,
1/4 łyżeczki czarnej soli,
posiekany ząbek czosnku,
szczypta soli, pieprz do smaku.
Miksujemy w blenderze na gładką masę.
Wszystkie składniki łączymy z dipem i dokładnie mieszamy. Odstawiamy sałatkę na 10 minut.
sos BBQ
3/4 kubka przecieru pomidorowego,
2 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki wędzonej papryki (słodkiej),
3 szczypty pieprzu cayenne/ chili w proszku,
2 łyżeczki octu jabłkowego,
2 łyżki ciemnego sosu sojowego,
1/2 łyżeczki granulowanego czosnku,
szczypta soli i pieprzu.
Wszystkie składniki wrzucamy do rondelka. Podgrzewamy na małym ogniu przez 15 minut, aż sos zrobi się gęsty. Co jakiś czas mieszamy drewnianą łyżką. Taki sos świetnie pasuje do grillowanego tempehu lub kotlecików. Dziś urozmaiciły smak seitanowych burgerów (klik).
Grillowane tofu najczęściej podaję z sosem czosnkowym, który uwielbiam. 
Mały jogurt naturalny (w wersji roślinnej sojowy) łączę z posiekanym ząbkiem czosnku, szczyptą soli i sporą ilością świeżo zmielonego pieprzu. Czasami dodaję też łyżkę posiekanego koperku, pietruszki i szczypiorku. Czekam kilka minut, żeby smaki się przegryzły i gotowe.



















To tylko przedsmak tego, co będzie się działo w sezonie letnim. Z niecierpliwością czekam na lokalne warzywa i nasze ogródkowe plony. Piszcie, jakie są Wasze ulubione przysmaki z rusztu.
Pozdrawiam!

środa, 29 kwietnia 2015

Tapenada z suszonymi pomidorami

Czy lubię oliwki? Pięć lat temu odpowiedziałabym: `bleee.. nienawidzę!`. Dziś śmieję się z moich uprzedzeń i bez zastanowienia nurkuję widelcem do słoika. Znajoma przywiozła mi kiedyś słynną odmianę Kalamon, bardzo tęsknię za tym smakiem. Mniam! Dziś zrobiłam zmodyfikowaną wersję tapenady, czyli pasty z oliwek. Idealnego smaku nabiera następnego dnia. Dobra opcja na grilla, świetnie komponuje się z chrupiącą bagietką. Inną alternatywą jest połączenie tapenady z makaronem. Niezawodny mix. 















Tapenada z suszonymi pomidorami
15 oliwek (powinny być czarne, ale nie miałam),
10 suszonych pomidorów w oliwie,
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego,
średni ząbek czosnku,
4 łyżki oliwy (może być ta z pomidorów),
łyżeczka octu balsamicznego (opcjonalnie),
łyżka kaparów (opcjonalnie, ja nie miałam),
szczypta soli
łyżeczka suszonej bazylii/ 4 listki świeżej,
świeżo zmielony pieprz

Wszystkie składniki miksujemy w blenderze na pastę. Oliwę dodajemy stopniowo.
Doprawiamy pieprzem i gotowe.
Tapenada z czarnych oliwek wygląda mniej apetycznie, ale zaręczam, że jest równie smaczna. Jeszcze jedna sprawa. Straszna ze mnie gapa! Nie zauważyłam plamki na materiale, więc przepraszam za ten drobny szczegół. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie :)

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Kolorowa sałatka

Zbliża się sezon, przede mną sporo majsterkowania i grzebania w ziemi, więc czas na gotowanie mam ograniczony. Ogródek i balkon same się nie ogarną. Ten tydzień będzie kulinarną improwizacją, opróżnianiem lodówki i szafek. Lubicie sałatki? Ja uwielbiam! Mogę wrzucić do miski kilka składników, polać sosem lub dobrą oliwą, wymieszać i gotowe. Świetna opcja na weekendowy piknik, a majówka tuż-tuż! 
Kolorowa sałatka
Składniki:
1 pomidor,
1 laska selera naciowego,
1/2 pęczka rzodkiewek,
mała cebula,
3 szklanki jarmużu lub innych liści,
1 szklanka ugotowanych strączków (użyłam fasoli mung, ale może to być ciecierzyca, czerwona fasola lub zielona soczewica),
2 łyżki posiekanego szczypiorku,
1/2 awokado,
1/2 świeżego ogórka,
sos:
 Wrzucamy do słoiczka: 3 łyżki oliwy+ 3 łyżki wody+ łyżka dowolnego słodu+ 2 łyżki soku z cytryny+ szczypta soli+ sporo świeżo mielonego pieprzu+ 1/2 łyżeczki musztardy+ drobno posiekany ząbek czosnku+ ulubione zioła. Zakręcamy i energicznie potrząsamy.
 Drugą opcją jest jogurt wymieszany z posiekanym ząbkiem czosnku+ łyżka posiekanego koperku i pietruszki. Sałatka z takim sosem ma krótszą trwałość.
Składniki kroimy na mniejsze kawałki. Przygotowujemy sos i całość dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 5 minut. Sałatka gotowa. Kombinujcie z dodatkami.
Powodzenia :)


sobota, 25 kwietnia 2015

Zupa z jarmużem i fasolą mung

Zupełnie zapomniałam o paczce fasoli mung, którą zamówiłam jakiś czas temu przez internet. Leżała na samym dnie wiklinowej skrzynki. Zaliczyła nocną kąpiel w wodzie, a rano wskoczyła do garnka. Myślałam chwilę, co by z niej wykombinować i zdecydowałam. Zupę!
























Zupa z jarmużem i fasolą mung
przepis na dwie porcje

1/2 szklanki suchej fasoli mung
1 kubek jarmużu,
1 średni ziemniak,
1 cebula,
2 ząbki czosnku,
1 litr bulionu warzywnego/ ewentualnie wody,
1 łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
1/2 łyżeczki kurkumy,
2 łyżki sosu sojowego,
2 łyżki oliwy,
sól, pieprz.

Fasolę mung moczymy przez noc w zimnej wodzie, rano odcedzamy na sitku i przepłukujemy. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną cebulę, czosnek i przyprawy. Mieszamy i smażymy chwilę na małym ogniu. Dodajemy fasolę oraz ziemniaki pokrojone w kostkę. Zalewamy bulionem i  gotujemy pod przykryciem przez około 30 min. Sprawdzamy, czy fasola się ugotowała. Na koniec wrzucamy umyte liście jarmużu, sos sojowy i doprawiamy szczyptą soli i sporą ilością pieprzu. Czekamy 5 minut, gotując bez przykrywki. Zupę podawajemy z natką pietruszki lub szczypiorkiem.
Nie macie dostępu do fasoli mung? Żaden problem. Do tego przepisu możecie użyć zielonej soczewicy, która jest podobna w smaku. Oprócz zupy przygotowałam fasolowy hummus. Pokażę go Wam na dniach. Życzę przyjemnego gotowania i smacznego obiadu! Jeśli macie chwilę, zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Sprawi mi to niesamowitą radość :)


czwartek, 23 kwietnia 2015

Krem z nerkowców

Smaczne śniadanie to podstawa dobrego dnia. Oprócz miseczki z owsianką zaopatrzoną w świeże owoce i orzechy, na stole pojawiają się kanapki. Żytnie pieczywo lub chlebek z kaszy jaglanej, a na nich strączkowe pasztety, smakowe hummusy, guacamole. Nieustannie wymyślam nowe wariacje lub wracam do starych, sprawdzonych przepisów. Przez kilka lat nazbierało się tego sporo, więc jest z czego wybierać.

W okresie zimowym rezygnuję z zagranicznych warzyw i używam domowych przetworów (ogórki, papryka, cukinia, suszone pomidory w oliwie), które wzbogacają smak kanapek. Jednak prawdziwa uczta zaczyna się wiosną i latem, kiedy na straganach pojawiają się lokalne rzodkiewki, pomidory, ogórki, sałata. Na moim parapecie już kiełkują nasiona, które w maju wylądują na balkonie i w ogródku. Szaleństwo! 

Dziś mam dla Was przepis na krem z nerkowców. Idealny do pieczywa, przekąsek, makaronu lub sushi. Najczęściej wybieram pierwszą opcję, delektując się delikatnym smakiem moich ulubionych orzechów.
Krem z nerkowców
1 szklanka orzechów nerkowca,
1/2 szklanki wody,
2 łyżki płatków drożdżowych,
1 łyżka soku z cytryny,
1/2 łyżki octu jabłkowego,
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego,
pieprz i sól.

Nerkowce zalewamy wodą i moczymy przed dwie godziny. Następnie odcedzamy, zalewamy wodą i dodajemy resztę składników. Całość rozdrabniamy blenderem na gładką masę. Doprawiamy solą i pieprzem według uznania. Posypujemy słodką papryką. Krem przechowujemy w lodówce, najlepiej w zamkniętym słoiczku. Wierzch warto polać odrobiną oliwy. Jeśli lubicie świeże zioła, polecam dodanie ich do smarowidła.

Smacznego!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Makaron z groszkiem i ciecierzycą

Awokado, kasza jaglana, ciecierzyca. Magiczna trójka, dzięki której zawsze uda się wyczarować coś smacznego i pożywnego. Kulinarna miłość. O tak.
W sobotni poranek ukręciłam hummus, a resztę ugotowanej ciecierzycy wykorzystałam do niedzielnego obiadu. Jeśli macie duży zamrażalnik, zachęcam do ugotowania większej ilości ciecierzycy i zamrożenia jej w woreczkach. Takie rozwiązanie w moim odczuciu jest lepsze od kupowania puszek, które nie są obojętne dla naszego zdrowia. Oczywiście to tylko sugestia. 
Gotowana ciecierzyca przyda się do wspomnianego już hummusu, orzeszków lub dań obiadowych. Właśnie! Przedstawiam Wam kolejną propozycję na szybki obiad. 
Makaron orkiszowy z groszkiem i ciecierzycą
przepis na dwie porcje

Składniki:
niecałe 2 szklanki makaronu orkiszowego,
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy,
1/2 szklanki zielonego groszku (może być mrożony),
1 czerwona cebula,
2 ząbki czosnku,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
garść nerkowców,
łyżka sosu sojowego,
2 łyżki wody,
oliwa
kolorowy pieprz

Przygotowanie:
Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Odcedzamy. Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy. Jeśli używamy mrożonego groszku, przelewamy go wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy trzy łyżki oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek. Po chwili dorzucamy groszek, ciecierzycę, nerkowce, wodę, sos sojowy i słodką paprykę. Dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy makaron i całość dokładnie mieszamy. Doprawiamy pieprzem. Gotowe!
Tak przygotowane danie możecie zabrać w pudełku do pracy, świetnie smakuje również na zimno.

piątek, 17 kwietnia 2015

Aromatyczne samosy

Pierwsze samosy? Dobrze pamiętam! Trzy lata temu, dzieło mojej koleżanki Ewy. Fantastyczne, z pięknym zawijasem, którego do dziś nie umiem tak perfekcyjnie wykonać. Co to takiego? Chrupiące pierożki wypełnione aromatycznym farszem warzywnym, głównie z ziemniaków, groszku i kalafiora. Najpopularniejsza indyjska przekąska. Niebo w gębie. Przygotowanie samosów nie jest trudnym zadaniem, ale wymaga sporo czasu i cierpliwości. Zaczynamy?

Aromatyczne samosy
Ciasto:
250 g mąki pszennej pełnoziarnistej,
pół łyżeczki soli,
3 łyżki oleju lub oliwy,
100 ml ciepłej wody.

Farsz:
cztery średnie ziemniaki, 
100 g zielonego groszku (może być mrożony),
pół małego kalafiora (opcjonalnie),
średnia cebula,
duży ząbek czosnku,
 łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego,
 łyżeczka garam masala,
1/4 łyżeczki mielonej kolendry,
1/4 łyżeczki kurkumy,
1/4 łyżeczki chili,
1/2 łyżeczki startego imbiru,
1/2 łyżeczki soli,
olej/oliwa 

Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy do miękkości, podobnie jak kalafior. Groszek wystarczy zalać wrzątkiem, gotować minutę, odsączyć, a następnie przelać zimną wodą (zachowa swój piękny kolor). Na patelnię wlewamy olej/oliwę i smażymy pokrojoną w kostkę cebulę. Po chwili dodajemy wszystkie przyprawy i drobno posiekany czosnek. Rozgniatamy ziemniaki z kalafiorem (jeśli go używamy). Wrzucamy do nich zawartość patelni oraz groszek. Całość dokładnie mieszamy, doprawiając solą według uznania. Odstawiamy garnek, niech nadzienie ostygnie.

Łączymy mąkę z olejem/oliwą i solą. Ugniatamy przez chwilę, aż mieszanina będzie przypominać kruszonkę. Następnie powoli wlewamy wodę i wyrabiamy, do uzyskania gładkiego i miękkiego ciasta. Powstałą kulę dzielimy na mniejsze, wielkości orzecha włoskiego. Każdą kulkę rozwałkowujemy na cienki placuszek i kroimy go na połowę. Formujemy stożek i napełniamy go jedną łyżeczką nadzienia, które przyciskamy. Zamykamy otwór. Przykład lepienia: Klik.
Na patelni lub w dużym garnku rozgrzewamy olej (ja użyłam oleju z pestek winogron). Samosy powinny w nim swobodnie pływać. Smażymy z każdej strony na mocny, brązowy kolor. 
Wyjmujemy i odsączamy z tłuszczu przy pomocy papierowych ręczników. 
Do samosów najlepiej podać mango chutney. Ja nie miałam już siły, więc po prostu wymieszałam w blenderze dojrzałe mango z łyżeczką soku z cytryny. 
Trochę się namęczyłam z przygotowaniem ciasta, ale było warto! 

środa, 15 kwietnia 2015

Ryż z awokado i limonką

Prawie cały wtorek spędziłam w kuchni. Zrobiłam swój pierwszy serek migdałowy, naleśniki dyniowe, ciasto z kremem daktylowym i pasztet z batatem. Dziś postanowiłam trochę odpocząć, więc obiad miał być prosty i szybki. Na zakupach uśmiechało się do mnie bardzo dojrzałe awokado za 1,49 zł. Uwielbiam takie promocje. Zapakowałam kilka sztuk i pognałam w stronę domu. Oto efekt dzisiejszej improwizacji.


Ryż z limonką i awokado
Składniki na dwie porcje:
szklanka ryżu (ja użyłam basmati),
1 dojrzałe awokado,
2 łyżki soku z limonki
1/4 łyżeczki mielonego kuminu rzymskiego
sól, pieprz
dwie łyżki posiekanej kolendry/ natki pietruszki

Przygotowanie:
Ryż gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Awokado przecinamy na pół. Wyjmujemy pestkę i wydrążamy miąższ do miseczki. Ugniatamy widelcem. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Łączymy z ugotowanym ryżem i ewentualnie doprawiamy solą. Podajemy z kawałkiem limonki.


Smacznego! 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Paluszki z birmańskiego tofu

Jakiś czas temu, w moim zeszycie z przepisami, zanotowałam hasło `tofu birmańskie`. Dziś wypadła z niego właśnie ta karteczka. Wyjęłam z szafki potrzebne składniki i założyłam fartuch. Do dzieła!


Przepis na tofu birmańskie, czyli tofu z ciecierzycy jest prosty i szybki. 

Składniki:
1,5 szklanki mąki z ciecierzycy,
3 szklanki wody,
łyżeczka soli,
łyżka płatków drożdżowych (opcjonalnie)
ulubione zioła (opcjonalnie)

Przygotowanie:

W rondelku zagotowujemy dwie szklanki wody. Następnie pozostałe składniki dokładnie mieszamy z jedną szklanką wody. Zmniejszamy gaz i powoli dodajemy masę do garnka, cały czas mieszając. Po kilku minutach przelewamy wszystko do pojemnika odpornego na wysoką temperaturę i studzimy. Następnie wkładamy go do lodówki i chłodzimy przez dwie godziny. Po tym czasie wyjmujemy nasze tofu, które zmieniło się w zwięzłą masę. Jeśli chcemy przygotować paluszki (szczególnie polecą tą opcję) kroimy tofu w plasterki o grubości 1,5 cm, nacieramy mieszanką kuminu rzymskiego i słodkiej wędzonej papryki. Smażymy na mocno rozgrzanym oleju na złocisty kolor. Takie paluszki świetnie smakują nasączone sosem sojowym. Mogą być bazą do sałatek, dodatkiem do kanapki lub obiadu. Eksperymentujcie z ulubionymi przyprawami i sosami! Warto :)


Życzę smacznego! 

środa, 1 kwietnia 2015

Deser czekoladowy

Mokre od deszczu okna nie wywołują zbyt pozytywnego nastroju. Dziś odpędzam czarne myśli, spowodowane brakiem słońca, za pomocą deseru, który wyczarowałam bez wychodzenia z domu. Jeśli lubimy improwizować w kuchni, kasza jaglana to produkt idealny. Nie będę kolejny raz obwieszczać swojej miłości do tych małych kuleczek. Zapraszam na przepis:


Składniki:
kubek suchej kaszy jaglanej
pół tabliczki gorzkiej czekolady/ łyżka kakao
konfitura (ja użyłam własnej, dynia-cytryna)
ulubione orzechy, migdały w płatkach
łyżka syropu klonowego/ innego słodu
opcja: łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie:
Kaszę jaglaną prażymy na suchej patelni. Jeśli poczujemy delikatny orzechowy zapach, zalewamy 3 szklankami wrzątku i gotujemy na małym ogniu przez 10 min. Wyłączamy gaz i odstawiamy kaszę na kolejne 10 min. Czekoladę (jeśli używamy) rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Wrzucamy do kaszy, dodajemy słód i olej kokosowy. Miksujemy na gładką masę. Przekładamy do salaterek/ dużych szklanek. Połowa masy czekoladowej, warstwa konfitury, masa czekoladowa, konfitura, orzechy.
Deser warto wstawić do lodówki na godzinę.


Smacznego!

sobota, 7 marca 2015

Obłędne ciacha z masłem orzechowym

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam masło orzechowe. Ląduje na kanapce w towarzystwie domowego dżemu, plasterków banana lub awokado. Czasami wyjadamy je łyżką prosto ze słoika. 
Dziś zrobiłam ciacha. Wielkie, sycące, szybkie i pyszne! Łapcie przepis:


300 g zmielonych płatków owsianych górskich,
6 łyżek syropu klonowego (lub innego słodu, np. miód),
szklanka mleka roślinnego,
5 kopiastych łyżek masła orzechowego,
2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy w misce. Odstawiamy masę na około 20 minut do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formujemy kulki wielkości piłki ping-pongowej, kładziemy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszczamy mokrą łyżką. Pieczemy 15 minut lub do uzyskania brązowego koloru. Studzimy i przechowujemy w zamkniętym słoiku. 
Smacznego! 


Pakuję ciacha i lecę poczęstować rodzinkę :)

niedziela, 8 lutego 2015

Pierogi

Tak się składa, że mój życiowy partner uwielbia pierogi. Dwa dni temu otworzyłam książkę Marty Dymek na stronie 205, no i są. Farsz z zielonej soczewicy, coś nowego! Pierogowy maniak ocenił je wysoko, no i  pomógł w lepieniu. Dziś poprosił o ruskie, z farszem tofu, który mrozi się od grudniowych świąt. Blat posprzątany, do dzieła!


Pierogi z soczewicą
przepis z książki Marty Dymek
JADŁONOMIA Kuchnia roślinna:

Farsz:
200 g zielonej soczewicy,
1 duża cebula,
1 ząbek czosnku,
2 ziarna ziela angielskiego,
2 liście laurowe,
 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego,
1/2 łyżeczki majeranku,
1/2 łyżeczki suszonej natki pietruszki,
1/2 łyżeczki lubczyku,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
2 łyżki sosu sojowego, 
olej,sól, czarny pieprz.

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej (ja użyłam pszennej pełnoziarnistej),
1 szklanka gorącej wody,
2 łyżki oleju ( użyłam oliwy)
sól.

Soczewicę gotować w dużej ilości wody prze 20- 40 minut- do czasu, aż będzie bardzo miękka. Pod koniec gotowania doprawić solą. W międzyczasie pokroić cebulę w kostkę, czosnek posiekać. Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju . Wrzucić cebulę, czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i cukier. Dusić na małym ogniu, do czasu, aż cebula zmięknie. Usunąć liście i ziele angielskie.
Ugotowaną soczewicę odcedzić, dodać podduszone: cebulę i czosnek, przyprawy i sos sojowy i dokładnie wymieszać. Doprawić solą i pieprzem, pozostawić do ostygnięcia.
Połączyć wszystkie składniki ciasta i wyrabiać je do czasu, aż będzie gładkie i elastyczne. Podzielić ciasto na pół. Jedną połówkę przykryć wilgotną ściereczką, a drugą wyłożyć na stolnicę posypaną mąką i cienko rozwałkować. Z rozwałkowanego ciasta  szklanką wykrawać kółka. Na środku każdego z nich kłaść łyżkę farszu, lepić pierogi i układać na blacie oprószonym mąką. Przykryć wilgotną ściereczką. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Ostrożnie wkładać pierogi i gotować do czasu, aż wypłyną. Wyjmować łyżką cedzakową, układać na blacie i studzić przez chwilę, a potem przełożyć do duże miski, polać olejem i poruszać miską, tak żeby pierogi dokładnie się nim pokryły. Jeść od razu albo przechowywać w lodówce do kilku dni.

Mi wyszło około 30 pierogów i zostało jeszcze trochę ciasta, które zamroziłam.
Dodatkowo posypałam je szczypiorkiem oraz podsmażoną cebulką. Podałam z sosem czosnkowym.


Robienie pierogów jest pracochłonne, ale w niedzielę możecie zrobić je wspólnie z całą rodziną :)
Smacznego!


wtorek, 3 lutego 2015

Jaglane kulki z orzechem

Na początek ważna informacja.
Od dziś blog ma nowy adres, ale skoro tu jesteście to już pewnie wiecie :)


Eksperymenty z kaszą jaglaną trwają w najlepsze. Przedwczoraj z potrzeby wyczarowania słodkiego deseru, bez zastanowienia sięgnęłam po te małe, żółte kuleczki. Cenię kaszę za uniwersalność, mogę zrobić z niej chlebek, kotleciki, masę słodkości, a resztę dodać chociażby do zupy. Będę Was nagminnie zachęcać do wykorzystywania jej w kuchni. Wracając do przepisu. Znowu kulki, taka forma deseru ostatnio bardzo przypadła mi do gustu. Tym razem z wiórkami kokosowymi i orzechem laskowym w samym środku, taka niespodzianka! Po nocy w lodówce zaskakująco smaczne :)


pół szklanki kaszy jaglanej,
150 g wiórków kokosowych,
3 łyżki oleju kokosowego,
2-3 łyżki syropu klonowego/ z agawy/ew. miodu
3 krople aromatu migdałowego lub waniliowego
sok wyciśnięty z połowy pomarańczy,
kilka orzechów laskowych lub migdałów obranych ze skórki ( po kąpieli we wrzątku łatwiej schodzi)

Kaszę prażymy na suchej, rozgrzanej patelni, mieszając drewnianą łopatką przez około 2 minuty.Kiedy poczujemy charakterystyczny orzechowy aromat, kasza jest uprażona. Wrzucamy ją do garnka z grubym dnem i zalewamy wrzątkiem. Wody musi być dwa razy więcej niż kaszy. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez 10-15 min i wyłączamy gaz. 50 gramów wiórek mielimy w młynku lub blenderze. Wsypujemy do miseczki. Kiedy kasza wsiąknie całą wodę blendujemy ją niezbyt dokładnie, dodajemy olej, 100 g niezmielonych wiórek, syrop, aromat i sok z pomarańczy. Całość mieszamy łyżką i ewentualnie dodajemy więcej słodu lub aromatu. Następnie mokrymi dłońmi formujemy kulkę wielkości piłeczki ping-pongowej, wciskamy do środka orzech i zaklejamy dziurkę. Obtaczamy w zmielonych wiórkach i kładziemy na dużym talerzu. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Kulki możemy ułożyć w foremkach na muffiny lub wrzucić je do słoika i podarować bliskiej osobie. 
Smacznego :)


Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :)