poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Kolorowa sałatka

Zbliża się sezon, przede mną sporo majsterkowania i grzebania w ziemi, więc czas na gotowanie mam ograniczony. Ogródek i balkon same się nie ogarną. Ten tydzień będzie kulinarną improwizacją, opróżnianiem lodówki i szafek. Lubicie sałatki? Ja uwielbiam! Mogę wrzucić do miski kilka składników, polać sosem lub dobrą oliwą, wymieszać i gotowe. Świetna opcja na weekendowy piknik, a majówka tuż-tuż! 
Kolorowa sałatka
Składniki:
1 pomidor,
1 laska selera naciowego,
1/2 pęczka rzodkiewek,
mała cebula,
3 szklanki jarmużu lub innych liści,
1 szklanka ugotowanych strączków (użyłam fasoli mung, ale może to być ciecierzyca, czerwona fasola lub zielona soczewica),
2 łyżki posiekanego szczypiorku,
1/2 awokado,
1/2 świeżego ogórka,
sos:
 Wrzucamy do słoiczka: 3 łyżki oliwy+ 3 łyżki wody+ łyżka dowolnego słodu+ 2 łyżki soku z cytryny+ szczypta soli+ sporo świeżo mielonego pieprzu+ 1/2 łyżeczki musztardy+ drobno posiekany ząbek czosnku+ ulubione zioła. Zakręcamy i energicznie potrząsamy.
 Drugą opcją jest jogurt wymieszany z posiekanym ząbkiem czosnku+ łyżka posiekanego koperku i pietruszki. Sałatka z takim sosem ma krótszą trwałość.
Składniki kroimy na mniejsze kawałki. Przygotowujemy sos i całość dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 5 minut. Sałatka gotowa. Kombinujcie z dodatkami.
Powodzenia :)


sobota, 25 kwietnia 2015

Zupa z jarmużem i fasolą mung

Zupełnie zapomniałam o paczce fasoli mung, którą zamówiłam jakiś czas temu przez internet. Leżała na samym dnie wiklinowej skrzynki. Zaliczyła nocną kąpiel w wodzie, a rano wskoczyła do garnka. Myślałam chwilę, co by z niej wykombinować i zdecydowałam. Zupę!
























Zupa z jarmużem i fasolą mung
przepis na dwie porcje

1/2 szklanki suchej fasoli mung
1 kubek jarmużu,
1 średni ziemniak,
1 cebula,
2 ząbki czosnku,
1 litr bulionu warzywnego/ ewentualnie wody,
1 łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
1/2 łyżeczki kurkumy,
2 łyżki sosu sojowego,
2 łyżki oliwy,
sól, pieprz.

Fasolę mung moczymy przez noc w zimnej wodzie, rano odcedzamy na sitku i przepłukujemy. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną cebulę, czosnek i przyprawy. Mieszamy i smażymy chwilę na małym ogniu. Dodajemy fasolę oraz ziemniaki pokrojone w kostkę. Zalewamy bulionem i  gotujemy pod przykryciem przez około 30 min. Sprawdzamy, czy fasola się ugotowała. Na koniec wrzucamy umyte liście jarmużu, sos sojowy i doprawiamy szczyptą soli i sporą ilością pieprzu. Czekamy 5 minut, gotując bez przykrywki. Zupę podawajemy z natką pietruszki lub szczypiorkiem.
Nie macie dostępu do fasoli mung? Żaden problem. Do tego przepisu możecie użyć zielonej soczewicy, która jest podobna w smaku. Oprócz zupy przygotowałam fasolowy hummus. Pokażę go Wam na dniach. Życzę przyjemnego gotowania i smacznego obiadu! Jeśli macie chwilę, zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza. Sprawi mi to niesamowitą radość :)


czwartek, 23 kwietnia 2015

Krem z nerkowców

Smaczne śniadanie to podstawa dobrego dnia. Oprócz miseczki z owsianką zaopatrzoną w świeże owoce i orzechy, na stole pojawiają się kanapki. Żytnie pieczywo lub chlebek z kaszy jaglanej, a na nich strączkowe pasztety, smakowe hummusy, guacamole. Nieustannie wymyślam nowe wariacje lub wracam do starych, sprawdzonych przepisów. Przez kilka lat nazbierało się tego sporo, więc jest z czego wybierać.

W okresie zimowym rezygnuję z zagranicznych warzyw i używam domowych przetworów (ogórki, papryka, cukinia, suszone pomidory w oliwie), które wzbogacają smak kanapek. Jednak prawdziwa uczta zaczyna się wiosną i latem, kiedy na straganach pojawiają się lokalne rzodkiewki, pomidory, ogórki, sałata. Na moim parapecie już kiełkują nasiona, które w maju wylądują na balkonie i w ogródku. Szaleństwo! 

Dziś mam dla Was przepis na krem z nerkowców. Idealny do pieczywa, przekąsek, makaronu lub sushi. Najczęściej wybieram pierwszą opcję, delektując się delikatnym smakiem moich ulubionych orzechów.
Krem z nerkowców
1 szklanka orzechów nerkowca,
1/2 szklanki wody,
2 łyżki płatków drożdżowych,
1 łyżka soku z cytryny,
1/2 łyżki octu jabłkowego,
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego,
pieprz i sól.

Nerkowce zalewamy wodą i moczymy przed dwie godziny. Następnie odcedzamy, zalewamy wodą i dodajemy resztę składników. Całość rozdrabniamy blenderem na gładką masę. Doprawiamy solą i pieprzem według uznania. Posypujemy słodką papryką. Krem przechowujemy w lodówce, najlepiej w zamkniętym słoiczku. Wierzch warto polać odrobiną oliwy. Jeśli lubicie świeże zioła, polecam dodanie ich do smarowidła.

Smacznego!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Makaron z groszkiem i ciecierzycą

Awokado, kasza jaglana, ciecierzyca. Magiczna trójka, dzięki której zawsze uda się wyczarować coś smacznego i pożywnego. Kulinarna miłość. O tak.
W sobotni poranek ukręciłam hummus, a resztę ugotowanej ciecierzycy wykorzystałam do niedzielnego obiadu. Jeśli macie duży zamrażalnik, zachęcam do ugotowania większej ilości ciecierzycy i zamrożenia jej w woreczkach. Takie rozwiązanie w moim odczuciu jest lepsze od kupowania puszek, które nie są obojętne dla naszego zdrowia. Oczywiście to tylko sugestia. 
Gotowana ciecierzyca przyda się do wspomnianego już hummusu, orzeszków lub dań obiadowych. Właśnie! Przedstawiam Wam kolejną propozycję na szybki obiad. 
Makaron orkiszowy z groszkiem i ciecierzycą
przepis na dwie porcje

Składniki:
niecałe 2 szklanki makaronu orkiszowego,
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy,
1/2 szklanki zielonego groszku (może być mrożony),
1 czerwona cebula,
2 ząbki czosnku,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
garść nerkowców,
łyżka sosu sojowego,
2 łyżki wody,
oliwa
kolorowy pieprz

Przygotowanie:
Makaron gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Odcedzamy. Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy. Jeśli używamy mrożonego groszku, przelewamy go wrzątkiem. Na patelni rozgrzewamy trzy łyżki oliwy, wrzucamy cebulę i czosnek. Po chwili dorzucamy groszek, ciecierzycę, nerkowce, wodę, sos sojowy i słodką paprykę. Dusimy pod przykryciem przez 5 minut. Następnie dodajemy makaron i całość dokładnie mieszamy. Doprawiamy pieprzem. Gotowe!
Tak przygotowane danie możecie zabrać w pudełku do pracy, świetnie smakuje również na zimno.

piątek, 17 kwietnia 2015

Aromatyczne samosy

Pierwsze samosy? Dobrze pamiętam! Trzy lata temu, dzieło mojej koleżanki Ewy. Fantastyczne, z pięknym zawijasem, którego do dziś nie umiem tak perfekcyjnie wykonać. Co to takiego? Chrupiące pierożki wypełnione aromatycznym farszem warzywnym, głównie z ziemniaków, groszku i kalafiora. Najpopularniejsza indyjska przekąska. Niebo w gębie. Przygotowanie samosów nie jest trudnym zadaniem, ale wymaga sporo czasu i cierpliwości. Zaczynamy?

Aromatyczne samosy
Ciasto:
250 g mąki pszennej pełnoziarnistej,
pół łyżeczki soli,
3 łyżki oleju lub oliwy,
100 ml ciepłej wody.

Farsz:
cztery średnie ziemniaki, 
100 g zielonego groszku (może być mrożony),
pół małego kalafiora (opcjonalnie),
średnia cebula,
duży ząbek czosnku,
 łyżeczka mielonego kuminu rzymskiego,
 łyżeczka garam masala,
1/4 łyżeczki mielonej kolendry,
1/4 łyżeczki kurkumy,
1/4 łyżeczki chili,
1/2 łyżeczki startego imbiru,
1/2 łyżeczki soli,
olej/oliwa 

Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy do miękkości, podobnie jak kalafior. Groszek wystarczy zalać wrzątkiem, gotować minutę, odsączyć, a następnie przelać zimną wodą (zachowa swój piękny kolor). Na patelnię wlewamy olej/oliwę i smażymy pokrojoną w kostkę cebulę. Po chwili dodajemy wszystkie przyprawy i drobno posiekany czosnek. Rozgniatamy ziemniaki z kalafiorem (jeśli go używamy). Wrzucamy do nich zawartość patelni oraz groszek. Całość dokładnie mieszamy, doprawiając solą według uznania. Odstawiamy garnek, niech nadzienie ostygnie.

Łączymy mąkę z olejem/oliwą i solą. Ugniatamy przez chwilę, aż mieszanina będzie przypominać kruszonkę. Następnie powoli wlewamy wodę i wyrabiamy, do uzyskania gładkiego i miękkiego ciasta. Powstałą kulę dzielimy na mniejsze, wielkości orzecha włoskiego. Każdą kulkę rozwałkowujemy na cienki placuszek i kroimy go na połowę. Formujemy stożek i napełniamy go jedną łyżeczką nadzienia, które przyciskamy. Zamykamy otwór. Przykład lepienia: Klik.
Na patelni lub w dużym garnku rozgrzewamy olej (ja użyłam oleju z pestek winogron). Samosy powinny w nim swobodnie pływać. Smażymy z każdej strony na mocny, brązowy kolor. 
Wyjmujemy i odsączamy z tłuszczu przy pomocy papierowych ręczników. 
Do samosów najlepiej podać mango chutney. Ja nie miałam już siły, więc po prostu wymieszałam w blenderze dojrzałe mango z łyżeczką soku z cytryny. 
Trochę się namęczyłam z przygotowaniem ciasta, ale było warto! 

środa, 15 kwietnia 2015

Ryż z awokado i limonką

Prawie cały wtorek spędziłam w kuchni. Zrobiłam swój pierwszy serek migdałowy, naleśniki dyniowe, ciasto z kremem daktylowym i pasztet z batatem. Dziś postanowiłam trochę odpocząć, więc obiad miał być prosty i szybki. Na zakupach uśmiechało się do mnie bardzo dojrzałe awokado za 1,49 zł. Uwielbiam takie promocje. Zapakowałam kilka sztuk i pognałam w stronę domu. Oto efekt dzisiejszej improwizacji.


Ryż z limonką i awokado
Składniki na dwie porcje:
szklanka ryżu (ja użyłam basmati),
1 dojrzałe awokado,
2 łyżki soku z limonki
1/4 łyżeczki mielonego kuminu rzymskiego
sól, pieprz
dwie łyżki posiekanej kolendry/ natki pietruszki

Przygotowanie:
Ryż gotujemy według wskazówek na opakowaniu. Awokado przecinamy na pół. Wyjmujemy pestkę i wydrążamy miąższ do miseczki. Ugniatamy widelcem. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Łączymy z ugotowanym ryżem i ewentualnie doprawiamy solą. Podajemy z kawałkiem limonki.


Smacznego! 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Paluszki z birmańskiego tofu

Jakiś czas temu, w moim zeszycie z przepisami, zanotowałam hasło `tofu birmańskie`. Dziś wypadła z niego właśnie ta karteczka. Wyjęłam z szafki potrzebne składniki i założyłam fartuch. Do dzieła!


Przepis na tofu birmańskie, czyli tofu z ciecierzycy jest prosty i szybki. 

Składniki:
1,5 szklanki mąki z ciecierzycy,
3 szklanki wody,
łyżeczka soli,
łyżka płatków drożdżowych (opcjonalnie)
ulubione zioła (opcjonalnie)

Przygotowanie:

W rondelku zagotowujemy dwie szklanki wody. Następnie pozostałe składniki dokładnie mieszamy z jedną szklanką wody. Zmniejszamy gaz i powoli dodajemy masę do garnka, cały czas mieszając. Po kilku minutach przelewamy wszystko do pojemnika odpornego na wysoką temperaturę i studzimy. Następnie wkładamy go do lodówki i chłodzimy przez dwie godziny. Po tym czasie wyjmujemy nasze tofu, które zmieniło się w zwięzłą masę. Jeśli chcemy przygotować paluszki (szczególnie polecą tą opcję) kroimy tofu w plasterki o grubości 1,5 cm, nacieramy mieszanką kuminu rzymskiego i słodkiej wędzonej papryki. Smażymy na mocno rozgrzanym oleju na złocisty kolor. Takie paluszki świetnie smakują nasączone sosem sojowym. Mogą być bazą do sałatek, dodatkiem do kanapki lub obiadu. Eksperymentujcie z ulubionymi przyprawami i sosami! Warto :)


Życzę smacznego! 

środa, 1 kwietnia 2015

Deser czekoladowy

Mokre od deszczu okna nie wywołują zbyt pozytywnego nastroju. Dziś odpędzam czarne myśli, spowodowane brakiem słońca, za pomocą deseru, który wyczarowałam bez wychodzenia z domu. Jeśli lubimy improwizować w kuchni, kasza jaglana to produkt idealny. Nie będę kolejny raz obwieszczać swojej miłości do tych małych kuleczek. Zapraszam na przepis:


Składniki:
kubek suchej kaszy jaglanej
pół tabliczki gorzkiej czekolady/ łyżka kakao
konfitura (ja użyłam własnej, dynia-cytryna)
ulubione orzechy, migdały w płatkach
łyżka syropu klonowego/ innego słodu
opcja: łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie:
Kaszę jaglaną prażymy na suchej patelni. Jeśli poczujemy delikatny orzechowy zapach, zalewamy 3 szklankami wrzątku i gotujemy na małym ogniu przez 10 min. Wyłączamy gaz i odstawiamy kaszę na kolejne 10 min. Czekoladę (jeśli używamy) rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Wrzucamy do kaszy, dodajemy słód i olej kokosowy. Miksujemy na gładką masę. Przekładamy do salaterek/ dużych szklanek. Połowa masy czekoladowej, warstwa konfitury, masa czekoladowa, konfitura, orzechy.
Deser warto wstawić do lodówki na godzinę.


Smacznego!

sobota, 7 marca 2015

Obłędne ciacha z masłem orzechowym

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam masło orzechowe. Ląduje na kanapce w towarzystwie domowego dżemu, plasterków banana lub awokado. Czasami wyjadamy je łyżką prosto ze słoika. 
Dziś zrobiłam ciacha. Wielkie, sycące, szybkie i pyszne! Łapcie przepis:


300 g zmielonych płatków owsianych górskich,
6 łyżek syropu klonowego (lub innego słodu, np. miód),
szklanka mleka roślinnego,
5 kopiastych łyżek masła orzechowego,
2 łyżeczki proszku do pieczenia.

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy w misce. Odstawiamy masę na około 20 minut do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formujemy kulki wielkości piłki ping-pongowej, kładziemy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i spłaszczamy mokrą łyżką. Pieczemy 15 minut lub do uzyskania brązowego koloru. Studzimy i przechowujemy w zamkniętym słoiku. 
Smacznego! 


Pakuję ciacha i lecę poczęstować rodzinkę :)

niedziela, 8 lutego 2015

Pierogi

Tak się składa, że mój życiowy partner uwielbia pierogi. Dwa dni temu otworzyłam książkę Marty Dymek na stronie 205, no i są. Farsz z zielonej soczewicy, coś nowego! Pierogowy maniak ocenił je wysoko, no i  pomógł w lepieniu. Dziś poprosił o ruskie, z farszem tofu, który mrozi się od grudniowych świąt. Blat posprzątany, do dzieła!


Pierogi z soczewicą
przepis z książki Marty Dymek
JADŁONOMIA Kuchnia roślinna:

Farsz:
200 g zielonej soczewicy,
1 duża cebula,
1 ząbek czosnku,
2 ziarna ziela angielskiego,
2 liście laurowe,
 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego,
1/2 łyżeczki majeranku,
1/2 łyżeczki suszonej natki pietruszki,
1/2 łyżeczki lubczyku,
1/2 łyżeczki mielonej kolendry,
2 łyżki sosu sojowego, 
olej,sól, czarny pieprz.

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej (ja użyłam pszennej pełnoziarnistej),
1 szklanka gorącej wody,
2 łyżki oleju ( użyłam oliwy)
sól.

Soczewicę gotować w dużej ilości wody prze 20- 40 minut- do czasu, aż będzie bardzo miękka. Pod koniec gotowania doprawić solą. W międzyczasie pokroić cebulę w kostkę, czosnek posiekać. Na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju . Wrzucić cebulę, czosnek, ziele angielskie, liście laurowe i cukier. Dusić na małym ogniu, do czasu, aż cebula zmięknie. Usunąć liście i ziele angielskie.
Ugotowaną soczewicę odcedzić, dodać podduszone: cebulę i czosnek, przyprawy i sos sojowy i dokładnie wymieszać. Doprawić solą i pieprzem, pozostawić do ostygnięcia.
Połączyć wszystkie składniki ciasta i wyrabiać je do czasu, aż będzie gładkie i elastyczne. Podzielić ciasto na pół. Jedną połówkę przykryć wilgotną ściereczką, a drugą wyłożyć na stolnicę posypaną mąką i cienko rozwałkować. Z rozwałkowanego ciasta  szklanką wykrawać kółka. Na środku każdego z nich kłaść łyżkę farszu, lepić pierogi i układać na blacie oprószonym mąką. Przykryć wilgotną ściereczką. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Ostrożnie wkładać pierogi i gotować do czasu, aż wypłyną. Wyjmować łyżką cedzakową, układać na blacie i studzić przez chwilę, a potem przełożyć do duże miski, polać olejem i poruszać miską, tak żeby pierogi dokładnie się nim pokryły. Jeść od razu albo przechowywać w lodówce do kilku dni.

Mi wyszło około 30 pierogów i zostało jeszcze trochę ciasta, które zamroziłam.
Dodatkowo posypałam je szczypiorkiem oraz podsmażoną cebulką. Podałam z sosem czosnkowym.


Robienie pierogów jest pracochłonne, ale w niedzielę możecie zrobić je wspólnie z całą rodziną :)
Smacznego!


wtorek, 3 lutego 2015

Jaglane kulki z orzechem

Na początek ważna informacja.
Od dziś blog ma nowy adres, ale skoro tu jesteście to już pewnie wiecie :)


Eksperymenty z kaszą jaglaną trwają w najlepsze. Przedwczoraj z potrzeby wyczarowania słodkiego deseru, bez zastanowienia sięgnęłam po te małe, żółte kuleczki. Cenię kaszę za uniwersalność, mogę zrobić z niej chlebek, kotleciki, masę słodkości, a resztę dodać chociażby do zupy. Będę Was nagminnie zachęcać do wykorzystywania jej w kuchni. Wracając do przepisu. Znowu kulki, taka forma deseru ostatnio bardzo przypadła mi do gustu. Tym razem z wiórkami kokosowymi i orzechem laskowym w samym środku, taka niespodzianka! Po nocy w lodówce zaskakująco smaczne :)


pół szklanki kaszy jaglanej,
150 g wiórków kokosowych,
3 łyżki oleju kokosowego,
2-3 łyżki syropu klonowego/ z agawy/ew. miodu
3 krople aromatu migdałowego lub waniliowego
sok wyciśnięty z połowy pomarańczy,
kilka orzechów laskowych lub migdałów obranych ze skórki ( po kąpieli we wrzątku łatwiej schodzi)

Kaszę prażymy na suchej, rozgrzanej patelni, mieszając drewnianą łopatką przez około 2 minuty.Kiedy poczujemy charakterystyczny orzechowy aromat, kasza jest uprażona. Wrzucamy ją do garnka z grubym dnem i zalewamy wrzątkiem. Wody musi być dwa razy więcej niż kaszy. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem przez 10-15 min i wyłączamy gaz. 50 gramów wiórek mielimy w młynku lub blenderze. Wsypujemy do miseczki. Kiedy kasza wsiąknie całą wodę blendujemy ją niezbyt dokładnie, dodajemy olej, 100 g niezmielonych wiórek, syrop, aromat i sok z pomarańczy. Całość mieszamy łyżką i ewentualnie dodajemy więcej słodu lub aromatu. Następnie mokrymi dłońmi formujemy kulkę wielkości piłeczki ping-pongowej, wciskamy do środka orzech i zaklejamy dziurkę. Obtaczamy w zmielonych wiórkach i kładziemy na dużym talerzu. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Kulki możemy ułożyć w foremkach na muffiny lub wrzucić je do słoika i podarować bliskiej osobie. 
Smacznego :)


Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kotleciki jaglane, warzywa i sos tahini

Sporo dni ciszy w internetowym świecie. Zmiany, dużo wątpliwości, nowe ścieżki. 
Wakacje blogowe nie wiązały się z brakiem kulinarnego rozwoju, wręcz przeciwnie.
 Gotowanie, głównie dzięki fantastycznym blogerom, sprawia mi wiele radości. Sporo się nauczyłam. Uwielbiam częstować innych, chociaż nie potrafię przyjmować komplementów, zawsze są dla mnie niesamowitą mobilizacją. Dziś mam dla Was przepis szybki i łatwy w wykonaniu, do którego skłonił mnie leniwy poniedziałek, a jakże! Wytargałam mrożoną mini marchewkę, brukselki i resztę kaszy jaglanej ze śniadania. Taki kuchenny recykling :) Pamiętajcie, że kasza jaglana jest bardzo zdrowa (KLIK) i warto ją jeść codziennie.

Kotleciki jaglane:

2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej,
cebula (pokrojona w drobną kostkę),
marchewka (starta na drobnych oczach),
łyżka sosu sojowego,
posiekana natka pietruszki (4 łyżki),
bułka tarta (+/- pół szklanki),
sól, pieprz kolorowy
2 łyżki oleju

Kaszę jaglaną blendujemy z sosem sojowym i olejem do uzyskania gładkiej masy. Dodajemy resztę składników i mieszamy łyżką. Jeśli masa jest zbyt lepka, dodajemy więcej bułki tartej.
 Formujemy spłaszczone kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju.

Przed usmażeniem kotlecików, w osolonej wodzie gotujemy po jednej miseczce brukselek i marchewek mini (mrożonka). Odcedzamy i polewamy sosem tahini, który świetnie będzie pasował także do kotlecików.

Sos tahini (pochodzi z książki Jadłonomii): 
1/4 szkl. tahini
1/4 szkl. wody
pół ząbka czosnku (lub więcej jeśli lubicie)
łyżka soku z cytryny
sól i pieprz

Wszystkie składniki wkładamy do słoika, zamykamy i wstrząsamy do uzyskania kremowej konsystencji. Smacznego :)


poniedziałek, 3 listopada 2014

Słodkie kulki

Często mamy problem ze zwalczeniem chęci na coś słodkiego. Pozwalamy dzieciom na spożywanie batoników, słodzonych soków i innych niezdrowych zapychaczy. Biały cukier jest rafinowany (oczyszczony), przez co traci wszystkie substancje odżywcze. Zakwasza organizm, zaburza proces trawienia i wypróżniania, niszczy błonę śluzową jelit, powoduje próchnicę, alergie u dzieci. Krótko mówiąc, nie oferuje nic dobrego. W moich szafkach kuchennych od lat nie znajdziecie tego uzależniającego syfu. Biały cukier zastępuję nierafinowanym cukrem trzcinowym, który zawiera minerały i witaminy, ponieważ nie jest oczyszczony. Używam także syropu z agawy. Bardzo rzadko zdarza mi się wciągnięcie jakiegoś batonika, czy cukierka. Nie ubolewam z tego powodu. Sięgam po owoce (świeże i suszone-niesiarkowane), bakalie lub słodkie warzywa. Takie źródła cukru są najzdrowsze. Jeżeli chodzi o dzieci, świetną alternatywą są słodkie kulki wykonane np. z płatków owsianych i bakalii, które możecie przygotować z pomocą Waszych pociech. Wspólne gotowanie to świetna zabawa, kształtowanie dobrych nawyków i wzmacnianie więzi. Dzisiaj proponuję kulki, które dumnie pełniły rolę poniedziałkowego deseru. Zachęcam do spróbowania.



Słodkie kulki:
Kasza manna - 2 szklanki
Zmielone na mąkę płatki owsiane- 1 szklanka
Daktyle- szklanka
Orzechy włoskie- szklanka
Rodzynki i jagody goji- pół szklanki
Syrop z agawy/ cukier  trzcinowy nierafinowany
Wiórki do obtoczenia, kakao do posypania kulek.
woda lub mleko sojowe 

Daktyle kroimy na drobne kawałki, wrzucam wraz z rodzynkami i jagodami goji do miseczki z wrzątkiem. Moczymy 10 minut, odsączamy i wrzucamy do większej miski. Dodajemy kaszę, płatki owsiane, orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych bakalii) oraz słód (ja dodałam 4 łyżki syropu z agawy). Wszystko mieszamy łyżką a następnie powoli dodajemy wodę lub mleko roślinne, dążymy do uzyskania niezbyt płynnej konsystencji (u mnie prawie szklanka). Masę wstawiamy do lodówki na kwadrans (płatki owsiane wchłoną nadmiar wody), po upływie tego czasu, mokrymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Na koniec posypujemy szczyptą kakao. Nasz deser wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. 

Wersja z tofu :

dwie kostki tofu naturalnego 
Zmielone na mąkę płatki owsiane- 1 szklanka
Daktyle- szklanka
Orzechy włoskie- szklanka
Rodzynki i jagody goji- pół szklanki
Syrop z agawy/ cukier  trzcinowy nierafinowany
Wiórki do obtoczenia, kakao do posypania kulek.
sok z cytryny


Tofu odciskamy z nadmiaru wody, rozgniatamy widelcem i zakwaszamy sokiem z cytryny, odstawiamy na kwadrans, a potem blendujemy na gładką masę. Daktyle kroimy na drobne kawałki, wrzucamy wraz z rodzynkami i jagodami goji do miseczki z wrzątkiem. Moczymy 10 minut, odsączamy i wrzucamy do większej miski. Dodajemy tofu, płatki owsiane, orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych bakalii) oraz słód (ja dodałam 4 łyżki syropu z agawy). Masę wstawiamy do lodówki na kwadrans, po upływie tego czasu, mokrymi dłońmi formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Na koniec posypujemy szczyptą kakao. Nasz deser wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc. 


Powodzenia i smacznego! 


Życzę Wam dobrego tygodnia!
M.

sobota, 1 listopada 2014

Dyniowe przepisy

Po dwóch tygodniach bez dostępu do sieci- jestem. Od razu przejdę do wczorajszego Halloween, podczas którego dynie zmieniły swoje oblicza w nieco bardziej mroczne. Dziś większość dyniowych lampionów wyląduje w śmietniku. Niedobrze! Można przecież wykorzystać dynie do obiadu, upiec muffiny, zrobić sok, kisiel lub puree na zimę. Nie marnujmy jedzenia. 


Zupa z dyni:
500g dyni,
2 cebule, 
ząbek czosnku,
litr bulionu warzywnego,
mała papryczka chili,
sól, pieprz, wędzona papryka słodka
oliwa z oliwek/ olej ryżowy

Dynię kroimy na mniejsze kawałki i pieczemy w żaroodpornym naczyniu lub na papierze do pieczenia do miękkości (około 30 minut). Następnie studzimy, oddzielamy miąższ od skóry. W garnku podsmażamy na dwóch łyżkach oleju/oliwy, pokrojone w pióra cebule, drobno posiekaną papryczkę chili oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodajemy dynię i przyprawy i zalewamy bulionem. Doprowadzamy zupę do wrzenia i miksujemy na krem. Dla urozmaicenia i bardziej kremowego smaku możemy dodać mleko kokosowe lub serek mascarpone. Skrapiamy zupę olejem lub oliwą i posypujemy wędzoną papryką.

Maślana dynia z kaszą gryczaną
300 g dyni, 
duża papryka czerwona,
dwie czerwone cebule, 
dwa ząbki czosnku
pół kostki masła lub 50 ml tłuszczu roślinnego
sos sojowy 
torebka kaszy gryczanej (100g)
pieprz kolorowy, sezam

Kaszę gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Dynię i paprykę (po oczyszczeniu) kroimy w kostkę (około 3cm), cebulę w pióra, czosnek rozdrabniamy. W rondelku rozgrzewamy masło lub inny tłuszcz, wrzucamy cebulę i czosnek, a po chwili dynię z papryką. Całość zalewamy sosem sojowym wg uznania i dusimy pod przykryciem do miękkości. Doprawiamy pieprzem i podajemy z kaszą gryczaną i sezamem.


Klik: 


Smacznego!

wtorek, 21 października 2014

Torcik i ciastka

Kilka dni temu obchodziłam urodziny. Niezbyt często piekę ciasta, nie jestem maniaczką słodyczy ale okazja była, więc przygotowałam torcik. Mocno kakaowy, przełożony kremem budyniowym. Estetyka pozostawia wiele do życzenia. Cukiernikiem nie jestem, o! 
Przepis na ciasto pochodzi z bloga Jadłonomii (KLIK), tylko bez posypki. To moje ulubione, więc wiedziałam, że się uda. Upiekłam dwa spody (każdy z jednej porcji przepisu). Przełożyłam je kremem budyniowym, którego przygotowanie wyglądało następująco:

700 ml mleka roślinnego,
2 opakowania budyniu waniliowego
2 łyżki soku z cytryny
opakowanie cukru waniliowego (z prawdziwą wanilią) lub ziarenka wydrążone z połowy laski wanilii.

450 ml mleka i cukier zagotowujemy w rondelku. Rozpuszczamy budyń w reszcie mleka i powoli wlewamy do rondelka, cały czas mieszając, aby nie powstały grudki. Następnie studzimy. Warto mieszać masę co 5 minut, w przeciwnym razie wytworzy się kożuch, którego nie chcemy. Po wystudzeniu dodajemy sok z cytryny i miksujemy. Można mocniej dosłodzić krem, dodając 2-4 łyżki brązowego cukru.
Spody przekładamy kremem. Ja zrobiłam jedną warstwę, wam polecam przeciąć każdy spód na pół, wykonać podwójną porcję kremu i zrobić kilka warstw. Górę tortu posmarowałam resztą kremu, Posypałam grudkami gorzkiej czekolady, borówkami, jagodami, wiórkami kokosowymi i suszonymi płatkami chabrów. 


Wczoraj postanowiłam zrobić ciastka owsiane. Musicie spróbować, to ciastka idealne, można do nich dodać na przykład kawałki czekolady, rodzynki, suszone owoce, orzechy, wszystko, na co macie ochotę. Przygotowanie jest banalnie proste. Takie ciastka z pewnością są zdrowszą alternatywą dla tych sklepowych. Do dzieła!


Ciastka owsiane:
przepis na 12-14 sporych ciastek
1,5 szkl. mąki (ja użyłam pełnoziarnistej żytniej),
0,75 szkl. wiórków kokosowych,
0,5 szkl. płatków owsianych,
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia,
0,5 szkl. cukru brązowego (dodałam trochę mniej).
0,5 szkl. oleju roślinnego (u mnie z pestek winogron),
0,5 szkl mleka sojowego (lub wywar z mocnej herbaty)

W misce mieszamy suche składniki, dodajemy olej wymieszany z mlekiem. Mieszamy łyżką. Konsystencja jest dosyć klejąca. Formujemy kuleczki wielkości piłki ping-pongowej, kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozpłaszczamy mokrą dłonią lub drewnianą łyżką. Pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni. Studzimy na kratce kuchennej, wkładamy do słoika aby pozostały chrupiące. 

Źródło przepisu: Magdalena Wilczyńska, magazyn VEGE grudzień 2012/styczeń 2013, strona 23.

Smacznego!